Natomiast w weekend znów wizyta w piwnicy i zapodam fotki dwóch ajlosterek, które chyba będą moimi ulubionymi. Nie są to popularne heliosy (najmniej lubiany przeze mnie gatunek - chyba przez ich popularność właśnie), czy kolorowe azurduyensis, perplexy czy narvaecensis. Są to generalnie przeciętniaczki z czerwonawym kwiatem, jakich u ajloster mnóstwo. Ale mają... kłujące ciernie ;) U mediolobiwek ciernie bardzo lubię, ale przy przesadzaniu człowiek nie zostaje z cierniami w rękach - aureiflory czy leucanthemy w trochę starszym wieku wytwarzają długie, piękne ciernie, ale nie kłujące. U tych dwóch wreszcie mogę się pokłuć, jak człowiek ;)

Z lewej aureispinka siana przeze mnie, z prawej robustispina od Roberta.