Lidziu - byłam dzisiaj w piwnicy obejrzeć moje wiaderkowe lilie i oniemiałam.
Wszystkie na górze a tydzień temu jeszcze nie było śladów, że rosną.
Więc musiałam wszystkie wynieść.
Część tych bardziej wyrośniętych poszła na balkonik a część tych co dopiero wyłażą z ziemi poszło na balkonik.
Więc jak tylko ten śnieg się stopi to wszystko ruszy błyskawicznie i na raz będziemy mieli mnóstwo kwiatów.
A my mnóstwo pracy bo wszystko trzeba będzie zrobić naraz.
Jadziu - dziś jak popracowałam to zaraz trochę lepiej mi się zrobiło.
Świeże powietrze czyni cuda, a widok wypychających się spod śniegu to dopełnia.
Róże w szklarni mimo 2cm świeżych pędów trzymają się dzielnie.
To krzepiący widok dla mnie.
Ewka - ja mam każdy taki dzień i już mi obrzydło.
Chętnie zatopiłabym łopatę w ziemi albo własne palce.
Nawet bym się ubłociła, gdyby tylko można było już zacząć coś robić.
W domu z wiosny to mam tylko kliwie i falki.
Te pierwsze już kwitną jak nigdy obficie i jeszcze wypuszczają następne łodygi kwiatowe.
Miały iść na balkonik, ale za wcześnie na nich bo temperatury zbyt niskie.
Pięknie by wyglądały w rzędzie takie kule kwiatów.
