Przeczytałam zaległości, obejrzałam fotki i babcine dzieła i ....
Czytając, nasunęła mi się taka refleksja. Czy Ty przypadkiem za bardzo nie pobłażasz swojemu Banderasowi? Może właśnie trzeba nim trochę wstrząsnąć?
Wnoszę, że on w Waszym małżeństwie przyjął pozę pokrzywdzonego, takiego co to mu się należy i szczególna troska i dogadzanie, znoszenie jego humorów, itp.
Trzaśnij pięścią w stół i powiedz finito. Na pomoc w chorobie może liczyć, ale na nic więcej.
Ty Święta Barbara jesteś! On Ciebie wielbić powinien! Możesz mu przeczytać ten post, tzn. ostatnie zdanie.
Basiu, czy Ty w szale twórczym robiłaś może szydełkowe firaneczki. Tak mnie naszło coś, chyba po obejrzeniu Twoich robótek...