
Droga jest paskudna, w zimie nieprzejezdna, wiosną też - dwa lata temu w październiku nas zasypało i czekaliśmy kilka dni na pomoc - pomoc w postaci kilku kładów przyjechała, rozjeździli drogę, dostarczyli łańcuchy. Na drugi dzień, przyszło ocieplenie i zjechaliśmy do miasta.
Lilia jest miejscowa - sama kilka lat temu przyszła. Na foto jest bardzo dorodna i duża, w rzeczywistości, to mały krzaczek.


Pomocne dłonie.
