Sprawdzę jutro po pracy. Czytałam, że ona lubi przyłazić do domu z niespodziankami w postaci muszek czy czegoś podobnego. Na dzień dzisiejszy będzie w ToiToi'u (WC ) stać - tam wszystko co lata i gryzie ginie - Toffik zjada jako deserek
Fittonka sprawdzona - niczego nie wykryto tak więc trafiła na parapecik Muszę zrobić jakiś "bush rush" na parapecie bo one sobie stoją jak chcą a kot się wydziera na mnie bo nie ma jak na parapet wejść
stoi na oknie u mnie w pokoju wiec nigdy nie zazna tam pełnego słoneczka a Toffik to taki szatan, że potrafi "niechcący" kwiatka zrzucic z okna, bo niby nie mogł przejść dalej dlatego nie mogę miec parapetów całych zastawionych doniczkami
wtedy to on wygląda jak kot w butach ze shreka wielkie czarne oczyska się gapią co sprawia, że nie mam siły się gniewać tylko zaczynam się smiac - bardzo to jest wychowawcze ale coż - wielkie wpatrujące się ślepka są silniejsze
No i moja Kalanchoe puściła się w korzonki Z uwagi na to, iż byłam chora nie nie miałam zbyt wielkiej ochoty na wyjazd do sklepu po doniczki i ziemię kwiatową, jej miejscem jest teraz doniczka, w której za sąsiada ma Zamioculcas może jutro uda mi się namówić M na wypad do sklepu po doniczki (chociaż ona i tak marudzi, że mnie coś pogrzało z tymi kwiatkami ) może trochę
Piszę z prośbą o poradę. Jak wcześniej mówiłam, mój gruboszek został przeze mnie trochę posiachany, ale nowe listki wyszły jeszcze mniejsze niż poprzednie. Czytałam na forum już jak go ciąć, ale szczerze to się boję go tak mocno pociąć. Znacie może jakieś mniej drastyczne sposoby, aby jego listki zrobiły się większe (obecnie ich wielkość to około 1cm) i aby się trochę zagęścił? Przyznaję bez bicia, iż trochę go zaniedbałam, ale to przez to, że stoi u babci w pokoju, a ja tam rzadko zaglądam...
Zdjęcia gruboszka poniżej
Aha. Hipeastrum przez tydzień wypuściło chyba 3 ładne listki i nowego kwiatka Poprzedni już obcięty