Joluś, nie ma co się teraz ze zdjęciami spieszyć, bo i nie ma czego pstrykać
Byliny prawdę mówiąc też na siłę upchane na "prowizorycznej rabacie" pod domem. Pewnie będzie to złe dla nich miejsce, bo mało w nim słońca, jednak na przezimowanie musi wystarczyć No chyba, że wystarczy mi jeszcze czasu aby je gdzieś przenieść...zobaczymy.
Wesele w przyszły tydzień 8go. Sukienka już kupiona Ale butów nie mogę znaleźć do niej. Zawsze mam z tym problem, bo wysokich obcasów nosić nie mogę, a większość ładnych butków jest na sporej szpilce
A moja siostra ma znowu problem z sukienką. Szuka już od 2 tygodni.
Ciekawe jak to wszystko będzie ostatecznie wyglądało. Faktycznie masz priorytety finansowe. Ogródek musi zaczekać
Gosiu, sukienka to pikuś w porównaniu z butami ;)
Ja swoją znalazłam praktycznie w pierwszym sklepie do którego weszłam
Bardzo prosty krój, ale kolorków na niej sporo(beżowy, szary, pomarańczowy i czerwony)
Do tej pory zawsze kupowałam niemal jednolite, bo jakoś nie mogłam się przekonać do wzorów, mój M. jednak mnie namówił na zmianę
Jutro obiecuje wstawić jakieś zdjęcie, żeby jednak trzymać się tematu ogrodowego
Ja mam w sobotę wesele brata, od wczoraj siedze w Legnicy, mam już wszystko zapięte na ostatni guzik tzn jeszcze jutro rano do fryzjera
Pozdrawiam i życzę Miłego dnia
Prawdę powiedziawszy to cieszę się że nie mam takich atrakcji. Ostatnie wesele było w zeszłym roku i teraz spokój. Ile to roślinek można kupić za te wydatki ciuchowe. Teraz to i tak lepiej że kiecki krótsze i można je potem na inne okazje wykorzystać i nie trzeba balowej od razu kupować. Kiedyś chodziłam często na różne bale a teraz już wszędzie kryzys i pół szafy kiecek bez sensu
Justynko, więc życzę jutro udanej zabawy Jolu, ja do tej pory też się cieszyłam... bo ominęły mnie już dwa wesela To niestety mnie już nie minie Sukienki długie, to mam dwie Ogólnie nie lubię wesel, wielkich balów itp... jakaś taka "kameralna" bardziej jestem...
Dzisiaj masa pracy za nami. Mój M. zgrabił wyschniętą skoszoną trawę, przyciął wierzby, a ja w końcu zabrałam się solidnie za rabatki przy wjeździe. Jutro jeszcze kilka poprawek i pozostanie jedynie dosadzenie brakujących iglaków i bzu. Niestety u mnie tworzenie każdej kolejnej rabaty nie jest takie proste Musiałam namęczyć się z chwastami i wiecznie wyrastającą na rabatce trawą. Pewnie i tak jeszcze długo będzie coś przez korę przerastać, ale to już będę załatwiać z pomocą roundupu
No a teraz obiecane fotki.
Tworzone rabatki przy podjeździe...(niestety nie będą idealnie równe )
Dzięki Aguś
Przyznam ci się, że ja chyba już pomału wyczerpuje pokłady energii na prace ogrodowe... coraz bardziej czuje zmęczenie i nie mam tyle już ochoty do tych wszystkich prac A przede mną jeszcze masa roboty... wykończenie tych rabat...rabata liliowa...mała przebudowa różanki pod domem(robienie miejsca na 'Pashmine' ) i prawdopodobnie to nieszczęsne podnoszenie krzaczysków w zakątku leśnym... ehhh...
Czyli niektórzy cieszą sie z jesieni
W sumie ja też lubię tę porę. Moge się wyciszyć.
No i planowac nowe rabaty
Gosiu, dasz radę. Ostatkiem sił, ale zrobisz co masz zrobić. A potem bedzie długi odpoczynek, aż zatęsknisz za tym zmęczeniem.
Dlatego jest potrzebna jesień i zima
Aga, co poradzisz...takie życie... Gosiu, w jesieni lubię tylko jej kolory...nic więcej... a na pewno nie zbliżającą się zaraz po niej zimę
Ale fakt...człowiek musi trochę odpocząć od tych ogrodowych "szaleństw"...
Dopadło mnie chyba "letnie przesilenie"
No wąłsnie. Trzeba też kiedyś odpocząc. Trzeba posiedzieć, pomyśleć co nowego można zrobić w przyszłym roku, jak to wszystko bedzie pieknie wyglądało.
No i cieszyć się potem nadchodząca wiosną
Świetnie już widać jak będzie ładnie. Przecież wjazd jest tak szeroki że rabaty nie muszą być idealnie równe.
Zdjęcia róż
Narzekasz a widoczki pokazujesz bardzo efektowne, nie to co mój rozgardiasz
Ja już też mam dość pracy, wyraźnie się wypaliłam. Dokupię jeszcze 2-3 czerwone żurawki i koniec na ten rok. Nie mam już ani kasy ani siły. A jeszcze mnóstwo roślin czeka na posadzenie