
Dorotko - na razie tylko Limelight nie podsypana i nie przywalona kamieniem.
Nie udało mi się jej zlokalizować.
Lespedezę muszę jeszcze kilka pędów przysypać, ale ciężko mi się pod nią dostać bo tam rośnie masa innych roślin. Wezmę meczetę i znów spróbuję.

Jadziu, jakoś udało mi się upchnąć prawie setkę róż, trochę hortensji i spory warzywniak.
Tylko nie wiem dlaczego nagle mi się ścieżki skurczyły.

Ilonko - na wszystko odpowiem TAK.

Ten mój Graham Thomas to jakiś niewydarzony jest, wiosną nie ma nawet co ciąć, jest teraz ogromny i nadal wypuszcza ponad 3-metrowe pędy.
Pierwsze dwa lata wyglądał na różę pnącą, teraz dół ma już zdrewniały, zrobił się wielki krzaczor, spokojnie zajmuje prawie dwa metry w każdą stronę.
Pewnie powinnam go mocno ciąć wiosną ale jakoś mi szkoda ciąć żywe pędy....
Mam dość klęski urodzaju.
Znów reklamówka pomidorów, pół reklamówki ogórków i trzy jabłek.
Wnosiłam na dwa razy a i tak mam ręce jak goryl, sięgają mi do kolan.
Ogórki przerobione i niewielka część jabłek, reszta jutro.
Na szczęście wykopałam niedawno wielki dół więc mam gdzie wsypywać te jabłka, które się do niczego nie nadają.
To jednak błogosławieństwo mieć stare jabłonie bo taki cyrk mam co dwa lata.

Malin i jeżyn nadal nie mam kiedy pozrywać a już dojrzewają winogrona.
Na szczęście nie owocują jeszcze obficie.

No i urodzaj dyń mnie dopadł. Cukinie miały przerwę ale już się skończyła i znów zaczynają...
Może by tak zlikwidować warzywniak, drzewa i krzewy owocowe ?

Tylko kto ten trawnik będzie kosił.
