Przepraszam, ze tak troszkę Was zaniedbuję w ogrodzie, ale popracować w pracy też czasem muszę. Teraz kolega jest na urlopie, więc nie tylko w domu, ale i w pracy za dwóch robię. Taki to już los kobiety.
Najważniejsze, że praca jest i trzeba się z tego cieszyć. Nie smutkuję się więc i pracuję na podwyższonych obrotach.
W domu za to sadzę podarunki. Dziewczyny dbają o to, zebym nie próżnowała i tak oto

prezenty od Ewy
i

kolejna paczka od Lidzi
Elu,
za parę lat? wiesz, że teraz to brzmi jak wieczność... Uczę się jednak cierpliwości jak na prawdziwą ogrodniczkę przystało
Halinko, masz absolutną rację. Chciałoby się juz mieć wszystko posadzone i tylko patrzeć jak rośnie. Ewentualnie pielić i doglądać
Lidziu, roślinki już rosną, oprócz szafirków. Dziś Patryk będzie je sadził, bo wczoraj już komary nie dały nam nic robić. Oczywiście o peoniach wcześniej już poczytałam i Marysia pisała, że je trzeba płytko sadzić. Tak też zrobiłam. Jak przystało na początkującą i pilną ogrodniczkę jak nie wiem to czytam lub pytam jak się obchodzić z roślinkami. Dziękuję jednak za przypomnienie i przepis na sukces z peoniami/piwoniami
Marysiu, tak sobie pracuję na kilku etatach, bo tak jeszcze w międzyczasie wymysliłam przesadzanie ligustru z miejsca gdzie będzie rabata na inne, wzdłuż siatki od ulicy.Tak to wygląda. Uprzedzam zdjęcia drastyczne i jeszcze nieskończona praca

jeden pomocnik porzucił sprzęt i zwiał do domu, a drugi pilnuje sprzętu pierwszego

wierzcie mi, że przekopywanie czegoś takiego nie jest łatwym zadaniem

to mnie jeszcze czeka, a Tina wygląda na pomoc
Basiu, nic z tych rzeczy
Jurku, zgadłeś.Jednak co facet to facet
Jolu, superaśny pomysł z klonem. Poproszę o taką drugą, co to zarabia pieniądze, prowadzi dom i jeszcze kopie w ogródku.No i musi lubieć to wszystko oczywiście robić

. Jak mam zaduże wymagania, to nie wiem co ja mam teraz począć
