Przez tę kapliczkę, która okazała się grillowędzarnią, straciliśmy dobre notowania we wsi

Trzeba będzie na wędzonkę zaprosić dla poprawienia stosunków międzysąsiedzkich.
Wczoraj, z racji nadwyrężonego wyrywaniem chwastów organizmu, nie miałam siły wstawić kilku fotek. Robię osobisty ranking różyczek pod kątem długości kwitnienia, chorób, wytrzymałości na deszcz.
Oczywiście I miejsce bezapelacyjnie przypada
Grootendorst
Myślę o jej rozmnożeniu, bo mam takie miejsca w ogrodzie, gdzie aż się prosi, żeby taką różę posadzić. Powinnam ją wyłączyć z rankingu, przecież to mieszaniec Rosa rugosa, ale nie zasłużyła na takie wyłączenie.
Nad II miejscem mocno się zastanawiałam. Pretendowały do niego
Sahara i Planten un Blomen. Obie kwitną jak na razie bez przerwy, deszcz jest im obojętny, chorób (odpukać) też nie widać, kwiaty są długotrwałe. Nie mogę się zdecydować. Dla obu ex aequo II miejsce.
III miejsce
Ingrid Bergman (wielkokwiatowa) - cały czas prezentuje się okazale, długo kwitnie.
Na razie wystarczy. Czas pokaże, które są naprawdę świetne.
Moje mieczyki zaczynają kwitnąć
A to parawan utkany przeze mnie dla osłonięcia od słońca rabaty z hostami.

Kwitną moje kanny Indici.
Dojrzewają jabłuszka
Moje największe zaskoczenie w tym roku - róże miniaturki, kupione w Biedronce na początku roku. Przesadzanie ich na rabatę dodało im skrzydeł
Kwitną non stop, moc kwiatów. Zdrowotność celująca. I chyba przestały być miniaturkami
masa pąków
Czy uda się im przetrwać zimę?
