pisanka witam, faktycznie dawno Cię nie było, ale się nie dziwę bo mamy teraz nawał prac ogrodowych. Ja zastanawiam się co jest pilniejsze do wykonania, a tyle do zrobienia. Trzeba wykorzystać to, że ziemia jest porządnie podlana. Dziś może uda mi się przygotować miejsce pod borówki bo już dłuższy czas czekają w doniczkach.
Masz rację z jakością materiału sadowniczego- jest słaby, szczepienia mają tak nisko ( dla moich piasków są zdecydowanie za nisko. Bo ja muszę wkopać głębiej, korzenie nie idą w dół ale rozrastają się na boki, bardzo płyto) Ucieszyłam się, że i u sąsiada też jest to samo, teraz wiem ja nie popełniłam błędu. Jak wykopywaliśmy do tej pory takich 3 drzewka to one po prostu się nie zakorzeniały, to co wsadziliśmy wyciągaliśmy, owszem na początku wegetacji miały liście, ale myślę, że to zgromadzone soki powodowały, iż drzewo jeszcze reagowało, a jak zapasów zabrakło padało. Powoli dochodzimy do wniosku, że szkoda wydawać kasy, co wypadnie to na to miejsce już nic nie dokupuję.
Za chwilkę jadę do ogrodniczego po torf kwaśny, może jak będą azalie to coś kupię
