Witam niedzielnie i trochę roboczo.
Poszłam się ogrzać w promieniach jeszcze zimowego słonka i zabrałam się za obcinanie liści różom bo strasznie dużo jeszcze miały a tu trzeba pryskać. Przy okazji znalazłam odrobinę nowej wiosny.

jeden jedyny irys zakwitł, co prawda szykuje się jeszcze jeden ale w porównaniu z tym co kwitło rok temu to to jest pogrom totalny, nie wiem czy wyżarte czy wygniłe czy tak jak tulipany po prostu zniknęły. Wygląda na to że irysy to też kwiatki jednoroczne.

Edula nakryłam na wyczekiwaniu na wiosnę
Jula a coś to rękami rozrzucała ten skarb że zrobiłaś sobie kuku
Gosia suszę zapowiadali już w zimie i chyba nieźle nam się da we znaki w tym roku, i skąd brać tyle wody żeby wszystko podlewać
Jadzia to prawda, mam trochę więcej słonka i jakoś zaczynają odżywać roślinki, nawet miejscami pokazują się krokusy i tulipany jakieś i cebulice czyli coś powinno zakwitnąć oprócz dwóch irysów.
Ewa nie uwija się, mam co sadzić więc się nie zanudzę.
Iwa jeszcze daj spokój kopczykom, chyba żebyś je troszkę zmniejszyła ale przy samej róży zostaw bo jednak straszą tymi przymrozkami.
Renata powoli zaczyna się coś pokazywać choć bardzo powolutku.
Małgosia Sympathia ma właściwe pędy zielono-czerwone a stare i grube brązowe. Dzisiaj im obcinałam listeczki i nic nie widać żeby się budziła czyli jeszcze jest troszkę czasu. Poczekaj może pokaże dokąd zmarzła ale myślę że tylko same końce jej obmarzły.
Kupiłam sobie fajne nożyczki do obcinania cienkich badylków i dzisiaj przeszły chrzest bojowy, są rewelacyjne i dziwię się że tak długo takich nie miałam.
