Dalu, całkowicie się z Tobą zgadzam. I mnie się też ta piosenka zawsze przypomina. Ale musiałam się poddać.

Drzewa
jeszcze będą , ale tulipanów nędzne resztki.
Straty są nie do odrobienia i tak musi zostać. Kicia to księżniczka, która uległa reklamie. Wprawdzie nie ona , a ja kupuję
Whiskas, ale myszki jej nie kręcą.

Kupuję więc narcyzy, które choć piękne, nie mają tylu kolorów. Ja się niestety zakochuję
przez oczy, przynajmniej jak chodzi o rośliny. Ewa np. przez nos. I kolory są dla mnie ważne. Dla Ciebie też, jak zauważyłam.
Aguniado,nie wiem, dlaczego użyłaś czasu teraźniejszego? Myślę, że może nie zorientowałaś się, że pokazuję historię
ogrodu? Bardzo dobrze, że starasz się sadzić w dużych grupach, to jest prawidłowe. Ja niestety łamię jeszcze ciągle
reguły,

bo za dużo roślin podoba mi się. Niezmienne obiecuję sobie poprawę.
Gosiu,tak się zastanawiam nad tym, co napisałaś.

Miło mi, że podzielasz moje uczucia w stosunku do nornic,
ale tak naprawdę pozbawiły widoków tylko mnie i tych, którzy odwiedzają mój ogród w realu. Chociaż może masz racje.
Aktualne fotki musiałyby być inne z uwagi na konieczność nowych miejsc dla tulipanów.
Sunia miała ciekawą historię. Chciałam mieć białego PONA, a trafiła mi się czara sunia. Zartowałam, że jest dwujęzyczna, bo
jej pierwszym językiem był hiszpański. Argentyński piłkarz wyjeźdżał z Polski i musiał oddać ją w dobre ręce. Miała pół roku
i była słodka.Chyba spodobał mu się ogród, bo oddał mi.Był piękny i płakał zostawiając .Miała 9 lat, zachorowała nagle .To był mój
trzeci piesek w życiu, już nie chciałam więcej.
To jest fragment dużej rabaty, która potem usiłowała być niebieska. Drzewka też nie ma już, ale to moje sprawka.
Obecnie sadzę na tej rabacie przeważnie krzewy. Taki jest docelowy plan.
