Jeśli nie popada, to dopuszczę się prowokacji i umyję okna. Bo ostatnimi czasy do zmroku podlewam i podlewam a dalej sucho. Co młodsze róże odrzucają pąki... Ech, ogród na pustyni... było opuncji nasadzić, nie róż . Jedno i drugie kolczaste:;230
Maju- postanowiłam, że biegać za nią nie będę, ale jak spotkam... pędem nabędę
Dorotko - agapant kupiony w ubiegłym roku strajkował. W tym wystrzelił jednym pędem. A ja nie bardzo pamiętam gdzie go zimowałam

Zamiast "ostrzegę" przeczytałam "ostrzygę"... no i zastanawiałam się, czy mojego nie przyciąć... ale coś mi na szczęście nie pasowało i przeczytałam raz jeszcze
Goś- no... ostatnio nic innego nie robię tylko ganiam za kretem i podlewam... Pąków faktycznie różyce naprodukowały, ale część kwiatów niefafuśnie się wybarwiła, część pąków zaczyna spadać, róże szybko przekwitają... Zawsze coś jest nie tak... Ale przecież pięknie
Asiu- takie tam na sen
Przykład niefafuśności... Herkules ma ma krzaku 1kwiat lawendowy, a reszta barwy nie określonej, przekwitające do brudnej bieli i jeszcze takie liźnięte kolorem, jak widać na zdjęciu. Wolno buduje krzew, ale jestem przekonana, że warto czekać. Następny to Biedermeier stoi na tarasie i wygląda na to, że dobrze mu tam - zdrowy jak dotąd, ładnie rozwija kwiaty... sprawuje się wzorowo, czego nie można było powiedzieć o nim za czasów rabatkowych. Trzecie zdjęcie to Elfie przezimował ładnie ( solidnie opatulony) i efektem lekkiego cięcia zawiązał mniej pąków, ale kwiaty są ogromne, czego w ujęciu oddolnym nie widać

. Ale chciałam zmieścić różę z parteru - prawdopodobnie Escimo ( Nelu dziękuję, miałaś rację, jest urocza). No i na koniec First Lady- bardzo długo rozwija pąki i w ubiegłym roku zaledwie parę kwiatów zdołało z powodu deszczów rozkwitnąć... A teraz mimo upału i suszy kokosi się i kokosi... Poczekamy, może zobaczymy.
