Asiu, teraz też cieszę się, że można je przesadzać. W ten weekend posadziłam moje, a teraz doszłam do wniosku, że chyba w nieodpowiednim miejscu... ;)
teraz oba nowe krzaczki,
gwiaździsta i
Susan, są blisko siebie, niby miejsca maja dość, żeby się rozrosnąć, ale czy to będzie ładnie wyglądało? Gdyby jeszcze kwitły na zmianę, nie byłoby problemu, ale na raz to nie wiem?
Wiesiu, nie wiem, czy magnolie w naszym klimacie zechcą kwitnąć tak obficie, jak w Paryżu, ale mam nadzieję, że będę mieć z nich pociechę. Posadziłam tak, żeby były widoczne z okna jadalni...
Nasza mała kotka nie zawsze chce się dużemu podporządkować, ma charakterek i zaczepia, ale chyba już jako tako się zaakceptowały, choć prychanie nadal się zdarza - w niektórych sytuacjach... ;)
Kocury pewnie trudniej się dogadują, dłużej walczą o pozycję może? A niby to nie są stadne zwierzęta...
Dzięki,
Paweł. Do jednej z moich dałam jeszcze trochę torfu, bo miałam, a w tym miejscu była nawet próchnica, bo w pobliżu starych drzew je sadziłam. Powiedz mi jeszcze, ile to jest "trochę" azofoski? Nigdy nie jestem pewna, ile pod co sypać (garść, szczyptę, czy jeszcze jakoś inaczej)?
Szukam modrzewia
Kórnik szczepionego dość wysoko, ok. 1,5 m. Czy widzieliście gdzies w okolicznych szkółkach?
