Kochani, witam Was serdecznie
Przede wszystkim chciałam podziękować za odwiedziny i życzenia noworoczne
Wszystko, co miłe, szybko się kończy i czas wrócić do zimowej rzeczywistości

Bal sylwestrowy bardzo udany, zresztą w takim miejscu organizacja jest bez zarzutu. Do domu wróciliśmy ok. 7.00- kaca nie miałam, bo chociaż wychylałam kieliszeczki za pomyślność zaprzyjaźnionych ogrodniczek i ogrodników, to było to rozłożone w czasie, a i podkładzik był niezły, bo jedzenie przygotowano pyszne

Zresztą tam zawsze mieli dobrych szefów kuchni. Trochę gorzej było po powrocie do domu, bo Pawełek już nie spał i czekał na mamusię

Rodzice zostali u nas na cały dzień, więc dopiero wieczorem mogłam odespać
Nie zaglądałam przez te dni na forum, bo ciągle coś się działo. Po wiosennych Świętach znowu wróciła zima, napadało sporo śniegu, a że mróz specjalnie nie dokuczał, dwukrotnie byliśmy na łyżwach. Pawełek dostał łyżwy pod choinkę, a moje z czasów licealnych były jeszcze u Rodziców

, więc musieliśmy je przetestować

Zabawa była świetna, a najważniejszym okazało się to, że nie zapomniałam, jak się jeździ

Wieczorami bywaliśmy u znajomych- skwapliwie wykorzystałam zaproszenia, bo od wiosny znowu wszyscy będą do mnie przyjeżdżać... najwyraźniej musiałam czekać aż do zimy na rewizytę
Dzisiaj znowu prószy śnieg, na termometrze -10, czyli trochę się ociepliło...w nocy było aż -17

Rano zajrzałam do przechowywanych roślin i wszystkie na razie wyglądają dobrze. Najbardziej zależy mi na sundanvilli, mam nadzieję, że i tę zimę przeżyje...
Na dobry początek roku trochę koloru- azalia pontyjska jeszcze przed posadzeniem.
