Ogluś, trzymam się pierwszej wersji powiedzenia; dobrze wiedzieć, że mam oręż w postaci szałwiowego krzaczka - ba! nawet dwóch Czuję się teraz znacznie pewniej

Szkółkę planuję otworzyć dopiero po 30tce... bo do tej pory może COŚ zdąży urosnąć

Asortyment musi być zróżnicowany, same chwasty nie wystarczą [chyba?]
Ten cmentarz... hmm... to jest trójkąt jałowcowy - ale z tych strzelistych jałowców, co to mogą cyprysy udawać. Postanowiłam, że zimą zakupię pokaźne ilości słoneczników i maków i będzie Toskania jak ta lala... No ale ze świerkiem - cóż pocznę?

Ech, życie... pełne komplikacji
Olu, mówiąc szkółka miałam na myśli to, co nazywasz sklepem. To, co nazywasz szkółką, nazywam plantacją

Na plantację samopas nie wpuszczają, tylko hurtowników. No niestety... Ale może jak im wykupię kiedyś wreszcie wszystko, to i tam mnie zaproszą?

Moja słabość do tej miejscówki jest nieuleczalna, choć nadal nie wiem, z czego ona się bierze...
Leszczynowy gaj na razie jest mini-mini. Ale wiewiórki już czują, co nadchodzi. Często na nie wpadam po sąsiedzku
Marysiek, czujesz bluesa

Ja się zastanawiam, kiedy zaczną olchy sprzedawać w wypasionych doniczkach - te, które u nas trzeba strzyc jak trawnik
Kornelio, ja mam tak, że jeśli coś mi się podoba, to i tak to posadzę, choćby wszyscy wokół odradzali

A w szkółkach już o nic nie pytam, po prostu wsadzam na taczkę, a potem zawartość tejże przeliczam na odpowiednią ilość talarów - i to jest jedyny moment mej styczności z zawiadowcą stacji. Wątpliwości własne rozstrzygam buszując w sieci - czyli tu
Dlaczego tak źle mówisz o żarnowcach, przecież mają swój urok [może mówię tak dlatego, że nie mam?

]
Paputku, ahoj!
I Ty,
Aguniu 
- nie choruj już, tylko sadź! Po takiej reklamie, jaką zapodała Ogla, jak się dłużej wzbraniać?
A orliki to jest moje tegoroczne wariactwo, teraz celem jest z tych kilku kęp wyhodować tyle orliczków, żeby wyparły perz z modraszkowej

Wierzę, że są w stanie to zrobić! Tylko kiedy??