
Okazało się, że Zośka nie taka straszna, jak ją malują

U mnie przyniosła poprawę pogody. Ustał lodowaty wiatr, a i temperatura jest zdecydowanie przyjemniejsza, czego dowodem jest padający deszcz. Wczoraj jeszcze obawiałam się śniegu

Do tej pory nie obsadziłam jeszcze wszystkich donic i skrzynek (bałam się przymrozków), ale musicie przyznać,
że bratki prezentują się wyśmienicie.


Ciekawe, czy też wysieją się, tak, jak ta sierotka, którą przyuważyłam wczoraj

Szkoda, że rośnie w tak wąskiej szczelinie, bo przesadziłabym ją na grządkę, gdzie mogłaby "rozwinąć skrzydła"


W ogrodzie pewnie dużo się dzieje, ale poczekam, aż przestanie padać


Tuż obok garażu rośnie kalina koralowa. Co prawda obwieszona jest "śnieżnymi kulami", ale mój wzrok przykuły zwijające się gdzieniegdzie liście...czyżby mszyce


Z tarasu widać krzew lilaka. Niby taka zwykła odmiana, ale niezawodnie kwitnie każdego roku rozsiewając swój charakterystyczny zapach...

Po kwitnieniu zostanie zredukowany o połowę, bo przerósł już roller, który miał trzymać go w karbach



Natomiast do salonu zagląda mi lilak o zjawiskowych, białych, pełnych kwiatach



...i to na tyle, bo nic więcej (ciekawego) nie widać z moich okien.
Resztą pochwalę się, jak na niebo wyjdzie

Grażynko zobacz, jak szybko spełniają się marzenia

Dopiero wczoraj "rozmawiałyśmy" o złotlinie variegata, a dzisiaj...pojechałam po rolety i co spotkałam...

