
Małe-wielkie szczęście...cz.3
- robaczek_Poznan
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 8597
- Od: 30 sty 2012, o 23:42
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Wielkopolska
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
Justynko, dobrze ze burza nie wyrządzila szkód..ogród wyglada bujnie i kwitnąco! Byliny jednak są niezastąpione w tworzeniu ogrodowego klimatu...lilie piękne, u mnie nie chcą kwitnąć 

- Sosenki4
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 6846
- Od: 8 lut 2012, o 12:58
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: łódzkie
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
Dzięki za sugestie. Teraz mam róże, lawendę i korę, ale jeszcze mi się tak jakoś łyso wydaje na rabacie. No i chcę coś tam dopchać. Choć wiem, ze busz niewskazany, bo wilgoć ewentualna i potem grzyb, pleść.
No i mam siatkę wkoło, bo przecież są dwie sunie. Już mi wykończyły jałowca i tulipany były zagrożone, ale udało się jej jakoś powstrzymać. mam nadzieję, ze nie wchodza jak mnie nie ma, choć pewności nie mam, bo ostanio widziałam zapędzającą się tam Azję
No i mam siatkę wkoło, bo przecież są dwie sunie. Już mi wykończyły jałowca i tulipany były zagrożone, ale udało się jej jakoś powstrzymać. mam nadzieję, ze nie wchodza jak mnie nie ma, choć pewności nie mam, bo ostanio widziałam zapędzającą się tam Azję

-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 2800
- Od: 19 sie 2010, o 18:09
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: moje miejsce na swiecie...
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
Justysiu witaj kochana
Dobrze ,ze juz po burzy ja tez z tych strachliwych i to w dodatku spogladających spod kołderki
Boje się okrutnie ...u mnie spokojnie, ale wieje i leje co chwila.Niby dobrze ,ale jakoś jesiennie mi sie na duszy zrobiło
Cudowne ogrodowe krajobarazy nawet te burzowe sa takie klimatyczne i naturalne...bajkowo!!!
Wiaderko z kurkami spowodowało u mnie ślinotok ...uwielbiam grzybobranie a nawet przetwórstwo ostatnio polubiłam dzisiaj na 'blacie były cukienie' ..leczo i dżem a'la pomarańcza
i przeciery ogórkowe na zimę .
Wycieczka widzę udana ...dla każdego cos miłego
Pozdrawiam serdecznie

Dobrze ,ze juz po burzy ja tez z tych strachliwych i to w dodatku spogladających spod kołderki


Cudowne ogrodowe krajobarazy nawet te burzowe sa takie klimatyczne i naturalne...bajkowo!!!
Wiaderko z kurkami spowodowało u mnie ślinotok ...uwielbiam grzybobranie a nawet przetwórstwo ostatnio polubiłam dzisiaj na 'blacie były cukienie' ..leczo i dżem a'la pomarańcza

Wycieczka widzę udana ...dla każdego cos miłego

Pozdrawiam serdecznie

marzenia się spełniają! Dana
- klarysa
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 5895
- Od: 11 mar 2011, o 17:29
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Kaszuby
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
Izo, miło mi, ze nie tylko mi podobają się Kaszuby.
Jako 'tubylec' jestem nieobiektywna, no i przemawia przeze mnie lokalny patriotyzm
Mam nadzieję, że oprócz miłych wspomnień i zauroczenia okolicą M także odniósł sukcesy.
Gdzie odbywały się te zawody (budynek gimnazjum?).
Żałuję, że Tobie nie udało się przyjechać, byłaby okazja do spotkania.
Myślę, że jeszcze się uda, skoro M się spodobało.
Marzko, masz rację, róże lubią luz i przepływ świeżego powietrza.
Moje mają sporo bylin do towarzystwa i na razie jest jeszcze ok.
Zdaję sobie jednak sprawę,że trzeba tam będzie trochę zmienić.
Nasz psiur ma swoje ścieżki i nauczyłam się na jego szlakach komunikacyjnych nic nie sadzić.
Ale jest nieduży, więc nawet jeśli łazi po rabatkach lub wyleguje się na trawie-to bez szkody dla roślin.
Gorzej z 'podlewaniem'
Czy masz bosziszka korzeniastego różowego?
Kasiu, burza i ulewny deszcz-do zniesienia. Gorzej z tym gradem. Leciał z taka siłą, że wokół aż huczało
. Bałam się o hortensje.
Byliny to moja pierwsza ogrodowa miłość. Uwielbiam je. Szczególnie te 'babcine'-serduszki, piwonie, rudbekie, floksy, margerytki, orliki, bodziszki.
Lilie pokochałam w ubiegłym roku, może ze wzajemnością
Za to nie chcą współpracować mieczyki
Danuś, też tęskniłam
Burzy nie lubię, bo najnormalniej się boję. Tym ostatnim oprócz pomruków i iluminacji dodatkowo towarzyszą jakieś 'atrakcje'
. Niby ciepło, a tu grad jak wisienki
U nas też dzisiaj jesiennie, chociaż zapowiadają poprawę od środy. Na weekend mam jeszcze plany wyjazdowe do lasu, więc byłoby wskazane.
Jakoś w tym roku też mnie naszło na 'słoikowanie', w ubiegły nic nie zrobiłam i zima było
Dobrze, że piwnica taty była zasobna.
Wyjazd udany, krótki, ale intensywny. Najważniejsze, że dzieciaki miały frajdę. Szkoda, że nie mogłam zostać dzień dłużej- na Zieleń to życie. Obiecuję sobie co roku i jakoś to nie wychodzi.
Pozdrawiam
Jako 'tubylec' jestem nieobiektywna, no i przemawia przeze mnie lokalny patriotyzm

Mam nadzieję, że oprócz miłych wspomnień i zauroczenia okolicą M także odniósł sukcesy.
Gdzie odbywały się te zawody (budynek gimnazjum?).
Żałuję, że Tobie nie udało się przyjechać, byłaby okazja do spotkania.
Myślę, że jeszcze się uda, skoro M się spodobało.
Marzko, masz rację, róże lubią luz i przepływ świeżego powietrza.
Moje mają sporo bylin do towarzystwa i na razie jest jeszcze ok.
Zdaję sobie jednak sprawę,że trzeba tam będzie trochę zmienić.
Nasz psiur ma swoje ścieżki i nauczyłam się na jego szlakach komunikacyjnych nic nie sadzić.
Ale jest nieduży, więc nawet jeśli łazi po rabatkach lub wyleguje się na trawie-to bez szkody dla roślin.
Gorzej z 'podlewaniem'

Czy masz bosziszka korzeniastego różowego?
Kasiu, burza i ulewny deszcz-do zniesienia. Gorzej z tym gradem. Leciał z taka siłą, że wokół aż huczało

Byliny to moja pierwsza ogrodowa miłość. Uwielbiam je. Szczególnie te 'babcine'-serduszki, piwonie, rudbekie, floksy, margerytki, orliki, bodziszki.
Lilie pokochałam w ubiegłym roku, może ze wzajemnością

Za to nie chcą współpracować mieczyki

Danuś, też tęskniłam

Burzy nie lubię, bo najnormalniej się boję. Tym ostatnim oprócz pomruków i iluminacji dodatkowo towarzyszą jakieś 'atrakcje'


U nas też dzisiaj jesiennie, chociaż zapowiadają poprawę od środy. Na weekend mam jeszcze plany wyjazdowe do lasu, więc byłoby wskazane.
Jakoś w tym roku też mnie naszło na 'słoikowanie', w ubiegły nic nie zrobiłam i zima było

Dobrze, że piwnica taty była zasobna.
Wyjazd udany, krótki, ale intensywny. Najważniejsze, że dzieciaki miały frajdę. Szkoda, że nie mogłam zostać dzień dłużej- na Zieleń to życie. Obiecuję sobie co roku i jakoś to nie wychodzi.
Pozdrawiam

Justyna
Moje wątki W rozczochranym..., aktualna cz. 7 http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 58&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
Moje "wyczyny'...
Za miedzą...i troszkę dalej.
Moje wątki W rozczochranym..., aktualna cz. 7 http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 58&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
Moje "wyczyny'...

Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
brrrrrr ale wielki grad.....dobrze, że żadnych szkód nie było bo żal normalnie by było tych wszystkich, ślicznych kwiatów i roślin
u mnie za to wiało tak, że się bałam że zaraz odlece z pawilonem.......zaś drzewa to aż się uginały do ziemi
też robimy z mamą zaprawy bo zimą potem jaka przyjemność otworzyć własne powidła, kompot czy coś innego....hmmmmm pyszności



też robimy z mamą zaprawy bo zimą potem jaka przyjemność otworzyć własne powidła, kompot czy coś innego....hmmmmm pyszności

- aagaaz
- 1000p
- Posty: 1774
- Od: 7 maja 2011, o 10:58
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Bydgoszcz
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
Justyna ja dopiero zaczynam z ogrodem i tez ciągle coś przesadzam. Ale podoba mi się taki busz. Na razie daleko mi do takiej rabaty, ale może na drugi rok już będzie lepiej.
- klarysa
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 5895
- Od: 11 mar 2011, o 17:29
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Kaszuby
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
Maruś, witaj
Mamy klimat umiarkowany zmienny z naciskiem na 'zmienny'.
Najważniejsze, by ludzie z tego powodu nie cierpieli.
Lubię, 'zamykać lato w słoiki'.
Jak zimą smakują czeresnie, śliwki, gruszki
I inne 'letnie dobra'.
Aga, doczekasz się
Jak oglądam zdjęcia sprzed 6 lat jestem w szoku-była łąka

Mamy klimat umiarkowany zmienny z naciskiem na 'zmienny'.
Najważniejsze, by ludzie z tego powodu nie cierpieli.
Lubię, 'zamykać lato w słoiki'.
Jak zimą smakują czeresnie, śliwki, gruszki

Aga, doczekasz się

Jak oglądam zdjęcia sprzed 6 lat jestem w szoku-była łąka

Justyna
Moje wątki W rozczochranym..., aktualna cz. 7 http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 58&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
Moje "wyczyny'...
Za miedzą...i troszkę dalej.
Moje wątki W rozczochranym..., aktualna cz. 7 http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 58&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
Moje "wyczyny'...

- JacekP
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 11151
- Od: 5 mar 2007, o 13:10
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Warszawa-Zachód
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
Właśnie chciałem zapytać, czy byłaś na "Zieleni to Życie" ale już wiem. Szkoda, bo byłaby okazja się spotkać z forumowiczami. Mieliśmy małe spotkanko przy tej okazji.
Dziś jadłem chyba pierwszy raz w życiu borówki. Kwaskowate ale całkiem smaczne
W moich rodzinnych stronach na jagody mówi się borówki, a tych czerwonych borówek chyba nie ma.
Co do lilii tzw. św. Józefa albo św. Antoniego, to używa się tych określeń do lilium candidum, a ta, którą pokazałaś nią nie jest. Ale lokalnie każdą inną białą lilię można mianować tym określeniem
Dziś jadłem chyba pierwszy raz w życiu borówki. Kwaskowate ale całkiem smaczne

Co do lilii tzw. św. Józefa albo św. Antoniego, to używa się tych określeń do lilium candidum, a ta, którą pokazałaś nią nie jest. Ale lokalnie każdą inną białą lilię można mianować tym określeniem

- Ignis05
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 8313
- Od: 16 gru 2009, o 14:08
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Niedaleko Gdańska
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
Justynko
życzyłam nam deszczu , grad to już jak widzę gratis dla Ciebie.
Całe szczęście, że nie wyrządził Ci większych szkód.
Jak to jednak trzeba uważać z życzeniami
Ale fajne zbiory, chociaż obieranie grzybków to robota niewdzięczna. Ale kurki uwielbiam.



Całe szczęście, że nie wyrządził Ci większych szkód.
Jak to jednak trzeba uważać z życzeniami

Ale fajne zbiory, chociaż obieranie grzybków to robota niewdzięczna. Ale kurki uwielbiam.


- Lusia 57
- 1000p
- Posty: 1429
- Od: 8 sty 2011, o 13:42
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Kociewie
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
Ja też uwielbiam kurki. Nawet odrobina piasku w potrawie mi nie przeszkadza.
- klarysa
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 5895
- Od: 11 mar 2011, o 17:29
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Kaszuby
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
Jacku, jagody, borówka brusznica, żurawiny-występują w naszych lasach. W tym roku nawet udało mi się trochę uzbierać. Lubię ten kwaskowaty i nieco gorzkawy smak.
W sobotę wybieram się na żurawiny-rosną na trzęsawiskach. W ubiegłym roku widziałam tam rosiczkę. Wezmę aparat.
Niestety, wiedziałam, że nie uda się wyjście na Wystawę. Nawet specjalnie forumowiczom z 'centrum' nie chwaliłam się, że będę w okolicy. Miałam bardzo mało czasu i ambitny plan. Poza tym dzieci raczej mało ogrodowe
Czy wiesz, co to za lilia?
Krysiu, grad był na bardzo ograniczonym terenie. U dalszych sąsiadów już tylko deszcz.
Kurki-pychota. Jadłam w niedzielę polędwice nadziewana nimi. Niebo w gębie
Dla takich doznań mogę czyścić
Lusiu, mam podobne zdanie na ten temat. W botwince też zawsze coś zgrzyta, mimo najusilniejszych starań. Pozdrawiam
W sobotę wybieram się na żurawiny-rosną na trzęsawiskach. W ubiegłym roku widziałam tam rosiczkę. Wezmę aparat.
Niestety, wiedziałam, że nie uda się wyjście na Wystawę. Nawet specjalnie forumowiczom z 'centrum' nie chwaliłam się, że będę w okolicy. Miałam bardzo mało czasu i ambitny plan. Poza tym dzieci raczej mało ogrodowe

Czy wiesz, co to za lilia?
Krysiu, grad był na bardzo ograniczonym terenie. U dalszych sąsiadów już tylko deszcz.
Kurki-pychota. Jadłam w niedzielę polędwice nadziewana nimi. Niebo w gębie

Dla takich doznań mogę czyścić

Lusiu, mam podobne zdanie na ten temat. W botwince też zawsze coś zgrzyta, mimo najusilniejszych starań. Pozdrawiam

Justyna
Moje wątki W rozczochranym..., aktualna cz. 7 http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 58&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
Moje "wyczyny'...
Za miedzą...i troszkę dalej.
Moje wątki W rozczochranym..., aktualna cz. 7 http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 58&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
Moje "wyczyny'...

-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 4182
- Od: 22 sty 2008, o 16:08
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: kaszuby
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
Największą frajdę to by mi sprawiło nazbieranie takiej ilości kurek
Jedzenie dopiero na drugim miejscu. Jak nazbieramy pojemnik po nektarynach to już radocha 


- Wanda7
- -Moderator Forum-.
- Posty: 16305
- Od: 2 wrz 2010, o 13:17
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Warszawa/Kobyłka
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
JUstynko, jak zobaczyłam na twoim zdjęciu ten lodowy groch, to aż mnie strach obleciał. W tym roku jakoś szczęśliwie była u nas tylko jedna burza gradowa i właściwie ucierpiały jedynie hosty. Aż do dzisiaj mają dziury w liściach.
Obejrzałam twoje zbiory. Pani Jesień jest jak co roku bardzo szczodra. Ja na razie tylko suszę zioła, bo na więcej czasu nie wystarcza.
Obejrzałam twoje zbiory. Pani Jesień jest jak co roku bardzo szczodra. Ja na razie tylko suszę zioła, bo na więcej czasu nie wystarcza.
- Maska
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 42373
- Od: 19 lut 2012, o 19:39
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Małopolska
- Kontakt:
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
Justynko na razie zapisuję Twój wątek, bo już dawno miałam wpaść do Ciebie. Wieczorem tu wrócę i pospaceruję po ogrodzie, bo podoba mi się!
- JacekP
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 11151
- Od: 5 mar 2007, o 13:10
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Warszawa-Zachód
Re: Małe-wielkie szczęście...cz.3
Nie mam pojęcia, co to za lilia ale przyznam, że jest bardzo ładna. No i jej pora kwitnienia - bardzo atrakcyjna 
