Paula o rany jeszcze mi kozy brak he, he a wiesz kiedyś przychodził starszy pan i zrywał właśnie dla kozy jaskółcze ziele teraz go już nie widzę ...choć ładnie kwitnie ale to się strasznie sieje...szkoda że nikt nie potrzebuje na kurzajki...świetnie działa posmarować kilka razy i znika ten stwór...
wczoraj chyba przesadziłam z pracami ogrodowymi ...wieczorem ledwo czołgałam się...ale zadowolona jestem ...
Helenko już dzwoniłam do urzędu ..upomniałam się o koszenie he, he już mnie tam znają ta babę upierdliwą...a co.... kiedyś sami kosiliśmy ale dlaczego kiedy to jest obowiązek urzędu ..podatki płacimy...
Maryś już zdrowiejemy to uczuleniowy katar okazał się pylą drzewa...
Teresko obiecali że wykoszą w przyszłym tygodniu...
Iwonko 
dzięki...

już jest lepiej...
..zakwitła kamasja..

..lubię te tutki host...

..a ta żurawka swoimi kwiatuszkami zawojowała mnie

...wreszcie mam angielkę...

...a za oknem deszcz ...i to leje...