Kontynuacja...
A tak zielone pokoje żegnały odchodzący październik:
E-babciu Jadziu, jak miło, że tak życzliwie oceniasz moje ogrodnicze wysiłki

.
Pozdrawiam i zapraszam.
Małgosiu Pepsi, koty wydrapane koncertowo, musisz to życzenie powtarzać, bo ewidentnie im się to drapanko podoba

.
Z Filozofa nawet jest ogrodnik, ale, jak to chłop, docenia w ogrodzie tylko to, co da się zjeść. Sadzi więc ziemniaki, bób, fasolę, pory, selery i co tam jeszcze z różnym skutkiem. Tegoroczne lato było strasznie suche, a pompa w studni mu się zepsuła, więc cały czas przedyndał w hamaku, a teraz psioczy, że plony były do d...

. Reformować go - chyba próżny trud

.
Sweety 
, upodobania literackie mamy z
Szuwarkiem podobne. Ciekawe, że pozostałe koty wcale się literaturą nie interesują

. Jak nie moje... Bo ja na studiach humanistycznych pochłonęłam całe tony literatury polskiej, rosyjskiej, europejskiej i innej, w pracy zaś całe tony ustaw i rozporządzeń, nie licząc uczniowskich wypracowań, mogę więc teraz z czystym sumieniem i
Szuwarkiem u boku czytać sobie kryminały, notabene wcale niezłe

.
A w kwestii cmentarzy, tak jest, jak mówisz, tylko że ja do spotkań tych, którzy jeszcze po tym świecie chodzą oraz serdecznego wspomnienia tych, których już nie ma nie potrzebuję konkretnej daty w kalendarzu ani tłoku na cmentarzach tego dnia...
Tobie to szczególnie trzeba życzyć słońca, tak mało go miałaś...
Justynko 
, no co Ty... Ja tak lubię Twój "Rozczochrany"

.
Dobrze, że nie wywalasz róż, ale co do nowych... przydałyby im się miejsca z lekkim przewiewem, żeby uniknąć wiesz czego

. Ciekawe, co też Cię jeszcze kusi?
Z moimi goryczkami to też nic pewnego, nie wiadomo, jak zniosą zimę. Ale np. siedmiodzielne mogę Ci polecić z czystym sumieniem.
Wiesz, że spotkań z Tobą też mi jakoś mało? Serdeczności.
Ech,
Lisico, pewnie, prawdą jest, co mówisz...
Ale coraz mniej nas tutaj, a coraz więcej po tamtej stronie i nic już nie jest takie samo...
Choć życie, ten nasz "bal nad bale" trwa, bo przecież "drugi raz nie zaproszą nas wcale"

.
Krysiu! Dlaczego zamówiłam tylko 5 róż? Po prostu spadło na mnie coś na kształt opamiętania

, że może już mi nie wypada w taki amok różany popadać, bo przecież kocham też dzwonki, floksy, trawki żurawki i Bóg wie jakie jeszcze zielsko...

. A róż kolanem upychać w ogrodzie nie należy, poza tym one nie chcą być ciągle małymi krzaczkami tylko rosną...

.
Opinią o moim ogrodzie to mnie normalnie zawstydzasz

.
Z
Garden of Roses naprawdę będziesz zadowolona. Jak one ochoczo kwitną do teraz

. Co im dołożyłaś do towarzystwa, żeby taniej wyszło?
A koniec roku tuż tuż, ani się nie obejrzysz, jak będziesz wolna, jak ptak

.
Marysiu chinanit, ok, tajemnice należy szanować...
Fakt, że wczoraj czas na wizyty na cmentarzach był dużo lepszy i spokojniejszy.
Ogród, taki jak Twój podoba mi się bardzo, choć jeszcze nie cały wątek prześledziłam. Podoba mi się też uzasadnienie, że ma służyć Wam i Waszym zwierzakom.
Jak już przeczytam Twoją opowieść i zapoznam się z Twoimi ulubionymi roślinami, będzie pewnie wiele tematów do obgadania. I dzwoneczek masz pewnie nie tylko ten jeden...
PS. Sypiam, sypiam, tylko czasem pory mi się przesuwają...
Nifredilku, Biały Kwiatku, już wiem z jakiej krainy pochodzisz, tylko Tolkien jest mi nie znany...
Dwa dni poświęciłam na przeczytanie całego Twojego wątku i jestem pod wielkim wrażeniem wartkiej opowieści pełnej życia, radości i pasji, w dodatku napisanej piękną polszczyzną, co dla mnie jest zawsze bardzo ważne. I zdjęcia robisz śliczne. Pomalutku będziesz wzbogacać stan posiadania. Ogród chyba masz niezbyt duży (a może się mylę?), a ilość roślin imponującą

.
I jak Ci to wszystko rośnie! Tylko pogratulować.
Krótka przerwa, trzeba wpuścić jedne koty, a wypuścić inne...