
Jestem przyjemnie mega zmęczona! Wszystko mnie boli
Gosiakmala witam nowego gościa. Zapraszam częściej
Paulinko dzięki jak zwykle za miłe komplementy

Grudnik nie wiem czy będzie kwitł czy nie. Ostatnio zrzucił swoje pąki. Zobaczymy jak teraz będzie.
Grażynko no właśnie sama nie wiem co zrobić. Dzisiaj na działce było brrr... zimno. A mgła taka że hoho.. Wstawię zdjęcie róż i poproszę o podpowiedź gdzie ciąć i kiedy.
Asiu jestem ostrożna do tych traw. Nic w tym roku z traw już raczej nie dokupię. Zobaczę jak te będą się trzymać. Najbardziej ciekawi mnie czy z Pampasowej coś będzie.. teraz ją obcięłam po zimie.
Renatko tyyyle słoneczka by mi się dzisiaj przydało, zamiast tego było prawie cały dzień szaaaaro.
Milenko spaliśmy obok ranczo

U rodziców na działce. Tam domek murowany no i napalone w piecu więc ciepełko. Tata mówił ooomaaatko co wy tam tyle robicie. Ciągle Was nie ma. A to się tak mówi, pracy tyle że hoho... Ja się boję jeszcze te kopczyki rozkopywać. Choć chętnie już bym je posprzątała. Dzisiaj było dosyć chłodno. Wczoraj za to gorąco. I jak tu trafić z pogodą? Codziennie prognozy też coś innego przewidują. Jeszcze w tym tygodniu nic nie odkryłam. Jak patrzę na pąki np bzu czy magnolek, to aż mi żal żeby czasem nie podmarzły.
Anetko jak tam udały się poszukiwania patyczków? Pogoda w sobotę faktycznie była cuuudowna. Za to dzisiaj jakaś lipa.
Osiuuu 
wreszcie jesteś! Czy znowu planujesz zniknąć na tak długo???
Wczoraj pryskałam tym promanalem i prosiłam eMa żeby pomógł mi z kopczykiem od Sympathie. Iiiii zamarzł kopczyk więc eM wziął łopatę. Zamiast delikatnie to przypierniczył tak że główny pęd jej ściachał. A miała już tyle listków i była taka zieloniutka...wrrrr

Boczne pędy się trzymają ale i tak jestem wściekła!
Co udało nam się w ten weekend? Ciężko stwierdzić. Niby prawie nic, choć cały czas coś robiliśmy. Staraliśmy się posprzątać troszkę bajzel po studni. Emek połamał grabie swojego Teścia, tak intensywnie pracował hehehe. Niestety po połamaniu tych grabi skończył się okres sprzątania. Mimo grabienia liści jesienią, trzeba było powtórzyć grabienie wiosną. Bolą więc dłonie, bo nieprzyzwyczajone do grabi.
Przycięłam też powojniki. Za bardzo nie było co, bo są małe. Ale okazało się że większość musiałam przyciąć prawie że przy podłożu. Bo się połamały. Żal mi było zwłaszcza tych, na których widać było pąki

Mam nadzieję że z tych powojników coś wreszcie będzie. Generalnie większych strat nie zarejestrowałam. Chcieliśmy zacząć kopać dziurę pod kręgi, ale ziemia totalnie zamarznięta jeszcze. W sumie to mieliśmy mało czasu, bo wczoraj na działkę dotarliśmy gdzieś około 16 dopiero.