Mnie sunia z kotami robią tor przeszkód pośród kwiatów, więc też nie mam wyjścia.
Ale jakoś trzeba chronić rośliny, wiec się nie przejmuj.

Sosenki4 pisze:Nie siwiej. Zresztą teraz są fajne farby i nie niszczą tak włosów, można się farbować. Choć ja się nie farbuję, mam chyba dobre geny, bo siwe włosy tylko pojedyńcze, no i jasnych nie widać![]()
Może lilijkę na południe do kawki lub kanapki?
Sosenki4 pisze:Wandziu, te rodzynki (czyt.kanie) tak się wyrwały po deszczu i od razu uschły. Nie miały szans na normalny wzrost i rozwój. Na więcej póki co nie liczę, zasucho. Takich jako dodatek do jajecznicy nie próbowałam, ja dodaję maślaków.
Aga, kanie a'la schabowe to chyba najbardziej znana forma na ich zjedzenie. Też takie najchętniej zjadam. Choć kiedyś w piekarniku posmarowane masłem i posypane pietruszką też próbowałam. Wymyślałam cuda z nich, bo jak był wysyp to wszyscy w koło jedli kanie ode mnie i ja już nie miałam co z nimi robić, nawet suszyłam.
Edytko, czyli kanie jak schabowy? Tak jak większość, to najpopularniejszy sposób na nie. Smaczny![]()
Elu, spacer po lesie to już frajda sama w sobie, a jeśli do tego można uzbierać grzybów, to już pełnia szczęścia. Jednak w taamtym roku nie było grzybów jesienią, bo panowała przecież susza we wrześniu. Ciekawe jak będzie w tym roku?
Jakoś dziś nie mogę się zebrać. Co prawda najpierw oporządziłam wątek, potem popracowałam, byłam na poczcie wysłać paczuszki z roślinkami. Edytko, Jolu i Ewo wyglądajcie jutro na listonoszy![]()
Może mojemu zmęczeniu winne są jabłka, które przetwarzam i zarywam przez nie ostatnio noce? Zaczyna się od skrzynki jabłek. Obieram 8litrowy garnek, podlewam odrobiną wody i wstawiam na gaz. Po chwili wygląda to tak
za jakiś czas tak
tu już zapakowane
no i troche tego już jest
Nakładam do różnych słoków, bo w zależności ile później potrzebuję musu, biorę odpowiednią porcję. Muszę jeszcze takie całkiem malutkie porobić, żeby na naleśniki były, takie na jedno śniadanie.
Polecam. Smacznego