Witajcie na zerowo.
Bo tyle dzisiaj było u mnie stopni.
Na dolinach ponoć już pod kreską.
Mgła poranna zeszła dopiero w południe.
Tej nocy może być jeszcze zimniej.
Tajeczko - u mnie kwitną nadal.
Pójdą pod sekator dopiero jak zwarzy je mróz.
Grażko - najwięcej kompostem.
Ale też płytami steropianu, włókniną a w zeszłym roku liliowce skrzynkami po owocach.
Jadziu - no właśnie.
Ja już też mam wszystko w szklarni i profilaktyczne kopczyki na różach.
Reszta w piwnicy lub na parapetach.
Izuś - u mnie praktycznie wszystko już zrobione.
Został tylko balkonik, ale tam na samym końcu - mam czas.
Lucy - okryj profilaktycznie lekką osłoną, ale tylko te, które tego wymagają.
Reszta powinna sobie poradzić sama.
Ewuniu - na porzeczki kopane z gruntu, może być trochę za póżno - nie zdąży się ukorzenić, jeśli prognoza się sprawdzi.
Mogę też wczesną wiosną wysadzić ją do doniczki - taką możesz wsadzić do gruntu kiedy będzie okazja bez uszczerbku dla niej.
Więc decyzja należy do Ciebie.
Pelaśki weż do środka, niech jeszcze sobie pokwitną, jeśli mają kwiaty.
Ale nie wiem czy ma sens ich zimowanie, za 5 zł ?
Ciekawe kto będzie miał rację, meteorolodzy czy górale.
Ci drudzy wraz z leśnikami mówią wręcz coś odwrotnego.
Zima ma być łagodna bo - borsuki nie szykują się do snu zimowego
- łanie nie zmieniają szaty na zimową
- w lasach nie ma owoców i nasion dla zwierzyny na zimowe przetrwanie
- drzewa nie zmieniły szaty na jesienną i większość jest zielona...itd
Ta druga wersja podoba mi się znacznie lepiej.
Róże pomimo, że straciły prawie wszystkie liście od grzyba, kwitną nadal .
No i ostatni pąk liliowca - czy będzie miał jeszcze szansę rozkwitnąć?
