Monia, ja mam 40 m do cięcia. Z jednej strony. Z drugiej tyle samo, ale to już tylko takie pielęgnacyjne cięcie. Tutaj mój m. po prostu zaniedbał. Jakoś mu się miarka zepsuła
Aniu, mój aż tak ładnie nie pachnie. To zwykłe brabanty. Żywopłot ma swoje zalety i wady. W tym miejscu jeśli zwróciłaś uwagę mam tylko 3 metry od płotu, a chciałam się odgrodzić od sąsiadów. W dodatku to jest rewelacyjne miejsce dla ptaków. Zakładają tam gniazda, chronią się przed drapieżnikami.
Niestety zebranie tego do wyschnięcia nic nie da. W zeszłym roku zebrałam to co ciełam i nie wyschło, a raczej zgniło. Niestety muszę uzbroić się w cierpliwość i ciąć, jak świstak
Ewa, nie martw się, coś zaradzimy.
Zostawiłam na razie cięcie m. Ale musi wydobrzeć i na dokładkę wrócić z wojaży. Zatem nie prędzej niż w przyszłym tygodniu będzie mógł się za to zabrać. Ile dam radę to zrobię ręcznie, a może najpierw obciachm nożycami elektrycznymi boki. Będzie bliżej do tylnych gałęzi.
Iwonko, ja nie mam czasu na takie zabawy. To tylko w tym roku jest taka akcja, bo m. za dużo zostawiał po tej stronie. Po drugiej wysokość jest ok. Jak już z tym się uporamy to co roku będę już tylko skracała nożycami elektrycznymi nowe przyrosty.
A boki tę tnę, bo strasznie szybko się rozrastają. Miałam w tym miejscu 3 m odległości do siatki, zostało mi 1,5. Także też muszę bardzo przyciąć
Edytko, oj ciężka to robota, bo na drabinie wyginasz się we wszystkie strony i pilnujesz żeby nie spaść przy okazji. Każdy mięsień napięty. A najbardziej bolą ręce. Mój żywopłot na szczęscie do sąsiadów nie przerasta.
Wszystkie moje róże przezimowały rewelacyjnie, ale jedna nie
Połowa jest w takim stanie,
Połowa w takim
