Agnieszko- witam serdecznie. Czy widziałaś dziś słoneczko..

ptaki ćwierkały- no sama powiedz... Wiosna
Mnie mój uroczy poranek tak wkurzył, że dopiero w pracy, jak zajęłam się innymi sprawami, to nieco odpuściło.. Współczuję powrotu w ciężkich warunkach

Dobrze, że już bezpiecznie jesteś w domu!
Zakuś czuje się dobrze- siusia ładnie, nie piszczy ani nie daje żadnych znaków bólu.. Po ogródku biega dziarskim krokiem, a w domu przeciąga się rezolutnie i wystawia brzuszek do drapania.. Mama stwierdziła, że wypchnął Ją dziś w fotela- na chwile poszła do kuchni a jak wróciła, to Zakuś już leżał wyciągnięty.. Mama stwierdziła, że chorowitka ruszać nie będzie- więc psina ma jak w raju
Zresztą nie oszukujmy się- jest nieco rozpuszczony

Jak siedzę na kanapie a Zak daje znać, że chce wskoczyć- to robię mu miejsce i się odsuwam. A jak się buntuję, to patrzy na mnie z mieszaniną zasmucenia, żalu i pretensji.. Wie piesek, co mu się należy
Natomiast widać wyraźnie, że boli go łapka, w której miał wenflon- wyjęłam go w czwartek, a do tej pory co chwile liże łapkę i broni się przed dotykaniem.. Co ta psinka musiała przejść.. Mój dzielny ciaputek..
Zastrzyki są z antybiotykiem- kończymy leczyć ten ogromny stan zapalny, przyniesiony ze szpitala.. Doktor zadowolona z efektów- prawie wszystko już wróciło do normy. Przeciwbólowych Zak nie dostaje (dostawał w pierwszych dniach po wyjściu ze szpitala), ale co wieczór daję 1 tabl no-spy.
Z chirurgiem straszny pech- niestety, pod górkę idzie nam to leczenie.. Teraz przeliczamy je już nie na orbitreki, a na ilośc pokoi, w których nie zrobimy podłogi

Liczymy jednak, że chociaż efekty będą zgodne z oczekiwaniami.. oraz, że chirurg intensywnie się leczy
Zak bardzo się przyzwyczaił do transportera- muszę go trochę na siłę wciskać, ale w samochodzie siedział ciuchuteńko. Dopiero w klinice szczekaniem żądał uwolnienia.. Ponieważ zupełnie nie interesuje się chorymi okolicami, dziś ma pierwszy dzień bez ubranka- nic się nie sączy, Zak nie rusza- to po co go męczyć obwiązanego..
Mąż się śmieje, że krnąbrny ze mnie pacjent- wenflony usuwam, ubranka zdejmuję.. Po powrocie ze szpitala pierwsze co zrobiłam do zdjęłam kołnierz.. Doszłam jednak do wniosku, że skoro pies nic sobie nie rusza, to po co uprzykrzać mu życie bardziej, niż to konieczne..
Jak czuje się Sara- w czasie cieczki jest bardziej skora do pieszczot.. czy widać może, że brzuszek boli..? Przy bramie kręcą się kandydaci

? Jak sprawdzają się majteczki- pogodziła się z ich noszeniem?
Uściskaj
śliczną panienkę ode mnie
