dziękuję Ci ślicznie za informację o dławiszu. Muszę na wiosnę dokupić mu partnera

Przywarka się nie pnie, ja ją podwiązuję, żeby była przy pergoli a nie na ziemi. I bardzo mało przyrosła przez ten sezon, ale to też doczytałam, że potrzebuje czasu na ukorzenienie a potem idzie jak burza. Ale moim zdaniem warto się pomęczyć z nią, bo te kwiaty ma faktycznie bardzo ozdobne. Kobietka w szkółce mi też powiedziała, że biała jest silniejsza i odporniejsza niż ta różowa (cokolwiek to znaczy), ale zdecydowałam się na różową. Wieczorkiem popatrzę, czy mam zdjęcie jakieś, to wstawię.
A co do powojników. Nie mam do nich ręki, sporo mi wypadło (uwiąd). Ale się nie poddaję i w tym roku posadziłam kilka, w tym Josephine. Słowo daję, że wszyscy narzekali na uwiąd a u mnie pięknie przybrały i kwitły. Zrobiłam trzy rzeczy, których nie robiłam wcześniej: przy sadzeniu pilnowałam, żeby posadzić głębiej niż w doniczce (20-30 cm), podlałam nadmanganianem potasu (niektórzy mówią, że to bzdura ale ja uznałam, że nie zaszkodzi a pomóc może) i w miesiąc po posadzeniu regularnie podlewałam nawozem interwencyjnym do powojników. No i oczywiście natychmiast zacieniłam im nogi barwinkiem albo trzmieliną. Generalnie bardzo lubię te nawozy interwencyjne, stosuję do hortensji, powojników i kwasolubów.