Haniu w tym problem,że nie zimowałam fuksji,mam pierwszy raz,więc dowiem się dokładnie jak bratowa ją przechowuje.
Izuniu,uszczypnęłam wiezrchołka fuksji jesienią od bratowej jakieś góra 10cm,od razu do doniczki z ziemią i na parapet ciepły zawsze zresztą.Tak do wiosny "smażyła "się na tym parapecie razem z pelargoniami.Nawet z nie wiedzy jej nie uzsczknęłam na czubku,tak sobie rósł taki badyl w górę.Dopiero na wiosnę w ogrodzie obcięłam i zaczęła się rozkrzewiać i jest jaka jest.Oczywiście czubek obcięty wsadziłam do doniczki i też już kwitnie,zrobię fotkę póżniej.Myślę,że na jesieni zetnę jakąś część i wstawię do piwnicy( tak rzechowałam daturę ) i to wszystko.
Olu ja nic z nią nie robię nadzwyczajnego ,tylko podlewam,nawet sporo,czasami trochę z nawozem i to wszystko
Nie myślałam,że się Wam spodoba moja fuksja

,ale się cieszę.Muszę powiedzieć,że jest w wiaderku bez otworu,na dnie mam kamyczki,czyli ryzykuję z podlewaniem
