Witajcie
Iwonko ,dobrze że udało mi się trochę porobić bo jeszcze jeden wyjazd i zamykam ogród przynajmniej na miesiąc . Znowu jadę sama bo syn pracuje a idą mrozy więc trzeba pozamykać i zabezpieczyć wodę ,posadzić resztę cebul , 2 róże bo Ventilo ma opóżnienie ,pozbierać co trzeba z tarasu i pochować podpory do roślin .Na pewno po drodze jeszcze inne drobne rzeczy będą do zrobienia . Sama wiesz jak to wygląda , jak u wszystkich . Zima da troszkę oddechu i pozwoli zwolnić tempo.
Zuzieńko, ja też bym wolała łóżeczko ,ale czasem nie ma wyboru ,robota czeka i nie ma jej komu zlecić . Samo życie.
Dorotko , sama jestem ciekawa jak będzie wyglądała wiosna w moim ogrodzie , na pewno lepiej jak bylo ,a o ile lepiej , to będziemy oglądać za kilka miesięcy .
Marysiu , ja wiem że Ty masz dobre serducho i martwisz się o mnie , ale czasami tak muszę i na nic tu się zdaje mój rozsądek bo przewagę ma zawsze obowiązek . Tak już mam.Ze złamaną ręką jeżdziłam na rowerze ,gotowałam ,sprzątałam i prasowałam więc lekka grypa nie jest w stanie mnie zatrzymać .Przez całe życie praktycznie nie biorę żadnych leków ,więc jak już muszę , to działaja .
Alu Zdaję sobie sprawę że grypa może być paskudna ,ale wielu rzeczy nie mam na kogo scedować i nic na to nie poradzę . Do łóżka zwala mnie przeciętnie raz na 5-6 lat i wtedy nie jestem w stanie wstać przez 2-tygodnie , no to lezę i choruję do oporu aż mi całkiem przejdzie .

Poleżałam trochę w niedzielę a dzisiaj byłam już w pracy . W czwartek muszę rano lecieć na cmentarz a w sobotę i niedzielę do ogrodu , no i powiedz czy ja mam czas chorować ?
