Dorotko, spadłabyś mi jak z nieba

Obie miałybyśmy z tego korzyść: Ty mogłabyś przetworzyć pigwę, a ja pozbyłambym się kłopotu
Iwonko, piękne i trafne porównanie do gruszek

Tak, to owoce róży pnącej. Niestety nie wiem jakiej. Ale właśnie przyszło mi do głowy, że mogłabym spróbować sprowadzić ją do siebie. Muszę to przemyśleć...
Na złotą polską jesień jeszcze bardzo liczę
Stefciu, hortensje są piękne w każdej postaci, w każdym momencie swojego istnienia

Do twarzy im z każdym kwiatkiem
Marysiu, oczywiście, że zdjęcia już zdziebko przeterminowane

Ale tak było jeszcze w czwartek w ubiegłym tygodniu. Aż trudno uwierzyć, że pogoda w tak krótkim czasie zmieniła się aż tak bardzo

Co prawda to już październik, ale jeszcze chciałoby się trochę słońca
Nigdy nie robiłam sama musztardy

Zdradzisz przepis? Może spróbuję
Dzisiaj wreszcie trochę spokoju. Ostatnie dni były pełne zajęć, spotkań na miejscu i wyjazdowych. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym do tego wszystkiego nie dołożyła jeszcze sobie przetworów. Wczoraj udałam się na rynek i kupiłam dynię, paprykę, kapustę, trochę fasolki i nać pietruszki. Dodatkowo nabrałam ogromnej ochoty, żeby przejechać się rowerem i mimo wyjącego wiatru zrobiłam sobie godzinna przejażdżkę. Łatwo nie było, wiatr koniecznie chciał zwiać mnie z drogi, ale ze mną nie taka prosta sprawa

W każdym razie wiatr ze mną przegrał

Ale przyjemności się skończyły i musiałam wreszcie zakasać rękawy i wziąć się do roboty.
Zrobiłam resztę buraków krojonych w kostkę do sałatki, nastawiłam kiszoną kapustę (poszłam na łatwiznę i kupiłam już poszatkowaną), kilka słoików fasolki szparagowej i paprykę z przepisu Marty-koziorożec. Paprykę zostawiłam na noc do maceracji.
Dzisiaj trochę spokoju, co nie znaczy, że nie miałam nic do roboty. Pasteryzowałam paprykę i musiałam sprzątnąć za szafkami w kuchni, bo dzisiaj przychodził fachowiec podłączyć nową kuchenkę. Starą niestety trafił wreszcie szlag i trzeba było kupić nową

Niestety podejrzewam, że nowa nie wytrzyma tylu lat, co jej poprzedniczka. Teraz wszystko działa tylko przez kilka lat i nadaje się na złom
Myślałam, że po południu trochę nadrobię zaległości w Waszych ogrodach, ale internet tak zamulał, że chcąc nie chcąc wzięłam się jeszcze za dynię. Dzięki temu zaległości mam nadal, ale za to dynia już się maceruje. Jutro po powrocie z pracy zagotuję ją w syropie i pójdzie do słoików
Dzisiaj zrobiło się już zupełnie zimno, ale nareszcie zaczął padać deszcz

Sucho było już straszliwie. Wszędzie czytałam, że już pada, że mokro, że podlewa a u nas nic-ani kropli

Może teraz wreszcie porządnie podleje. Czego Wam i sobie życzę

A później znowu słonka chcę
