Hej hej...
Zaniedbałam troszkę mój wątek, bo też i czego o tej porze szukać w ogrodzie ;-)
To może dla przypomnienia coś ciepłego?
Agness, moje zwierzaczki o tej porze jakoś zawsze kojarzą mi się z taką starą kolędą (tak starą, że już mało gdzie ją śpiewają) - idzie to tak:
O mój Panie miły, jakże Cię uczciły te nieme bydlęta
przed Tobą klękają, parą ogrzewają zziębnięte rączęta...
Słodkie, prawda?
Ewuś, u mnie pies z kotem, jak widać, funkcjonują całkiem nieźle, ale obcych psów i kotów nie cierpią.
Niestety, w tym roku nie przemówily ludzkim głosem ;-) ale może, jakby tak nad nimi popracować...
Wandziu, jemiolę kupiłam największą, jaką facet miał! M. jak ją zobaczył, to się złapał za głowę. A co tam, raz siężyje! Mnie też ręce świerzbią i czekam na marzec, żeby coś znowu podziałać...w tym roku pracy będzie dużo, ale sądzę, że dopiero gdzieś w drugiej połowie lata, po ułożeniu kostki. Z tym też nie wiem, kiedy się wyrobimy, no bo najpierw kanalizacja, potem w maju I Komunia...zobaczymy...
Riane, co tam, trawnik na pewno zadowolony, że nie leży na nim metr śniegu
Ave, no co Ty, zima już była, w lipcu. Jak wracaliśmy z Mazur, to sięzrobiło 10 stopni, to niewiele chłodniej niż w tej chwili... To prawda, natura lubi równowagę, tylko to jest równowaga na zasadzie, że jak idę z psem, to średnio mamy po trzy nogi
Siberio - kapusty, mam nadzieję, zostaną wkrótce POŻARTE
A co tam, jeszcze coś optymistycznego
i idziemy dalej chorować, bośmy na zwolnieniu...