Wiem dokładnie że powinnam tak zimować, ale nie mam na razie gdzie

W domu nie mam chłodnego pomieszczenia, żadnego strychu ani piwnicy, ani garażu no nic. Dlatego tak biedaki stoją w temperaturze pokojowej. Ale ogólnie z kaktusami nie mam jakiegoś większego problemu- po za tym ze niektóre przez te warunki nie chcą kwitnąć

Pojedyncze wełnowce mnie nie stresują - zakańczam ich żywot natychmiast po zauważeniu. A walka z choróbskiem na gruboszach troszkę mnie smuci, ale spoko spróbuję każdej chemii jeśli będzie trzeba i pozbędę się tego.... żałuję, że nie przesadziłam od razu do nowej ziemi. Od miesiąca się zastanawiam czy może nie powinnam tego zorobić tego teraz... ale to bardzo zła pora.

Większość gruboszy mam od kilku miesięcy odizolowane od reszty roślin. Jeśli będzie trzeba to odizoluje wszystkie. Mam dla nich w sumie fajne pomieszczenie, bo jest tam troszkę chłodniej niż w pozostałych pokojach w domu. Wstawię fotki jak teraz wyglądają ( ogoólnie nie widać żeby były chore, tylko ja znajduję te niektóre chore listki - ale jest ich o wiele mniej niż na początku lata
A tak w ogóle to wpadł mi w oko taki oto jeden jegomość

to jakiś kuzyn mojego kaktusa : Cereus jamacaru monstruosa
muszę go szybko przesadzić z tego torfu.... ale tak mi się spodobał że sobie kupiłam :>
59.Cereus peruvianus cristata
