No dobra, przynajmniej troche popikowałam

Zawsze to coś...ale nasiałam jak ta głupia po prostu
Krysiu - dziękuję

I masz rację, że każda choroba dopada nas nie w porę...
Edyta, palec wskazujący w robocie ogrodowej jest niezbędny! Jeszcze masz czas, by wyćwiczyć

A co do wyjazdów - to my, od kiedy mamy ogród, w czasie wakacji wcale nie wyjeżdżamy, a M to już w ogóle nie zdradza chęci wyjazdowych (teraz jadę z koleżanką), bo twierdzi, że on ma urlop przez cały rok
Ula...i ja też czekam na możliwośc zrobienia zdjęć
Ewa, podziwiam Twoją pracowitość...no i czytam, że powoli i systematycznie doprowadziłaś wszystko do końca - gratuluję!
Jolu...no właśnie tak sama myślę: co mnie podkusiło na ten wyjazd??? Przyznam, że wcale się tak bardzo nie cieszę

Miałabym tydzień na obrobienie ogrodu, a tak - to rzeczywiście go nie poznam, oby na korzyść
Aga - zdjęcia na pewno będą, muszę przecież coś zostawić na ten tydzień nieobecności
