Witam wszystkich bardzo cieplutko w ten niemal zimowy wieczór.
Uporałam się z owocami pigwowca, a było tego więcej, niż myślałam.
Na dworze ziąb nieprzeciętny, ale w domku cieplusieńko i przytulnie, tylko ciągle jeszcze w trakcie remontu - teraz już w zasadzie w toku wyposażania łazienki, co - jak się okazało - wcale nie jest takie proste. Ale już nie narzekam. Fajno jest!
Paulinko - przymrozek był i u mnie. Zdjęcia zrobiłam po pierwszym malutkim mroziku, kolejny zmroził więcej, a w ogóle to zrobiłam czystkę przedzimową i na działce zrobiło się pusto.
Teraz pozostaje już tylko czekać na wiosnę. Więc czekajmy.
Marysiu [Maska] - czekasz na mróz? Znaczy: pragniesz mrozu, czy raczej spodziewasz się go w związku z zapowiedzią meteorologiczną?
Zdaje się, że doczekałaś się, no przynajmniej śniegu. Zabieliło u Ciebie ładnie. Widziałam.
Teraz będziesz już czekała wiosny, jak sądzę.
Maryniu - kochana, moje 'dobra' już padły. Trudno, trzeba się z tym pogodzić i spokojnie czekać wiosenki.
Dzisiaj 'siedzę' w domu i odrabiam zaległości w poremontowym porządkowaniu mieszkania. Nie mogę narzekać na nudę.
Iwonko [00..] - oj, będziemy wspominać i wracać pamięcią do najpiękniejszych momentów wiosenno -letnio -wczesnojesiennych dni.
Alicjo - po dzisiejszym dniu z taką paskudną pogodą to bardzo wątpię, czy coś się jeszcze uchowało.
Wprawdzie wieszczą jeszcze dość ciepłe dni , ale raczej niewiele już pomogą zmarzniętym roślinkom.
Marysiu [amba] - cieszę się, że pomidorki Ci się udały. Chociaż w tym roku pomidory miały wyjątkowo dobre warunki klimatyczne i u mnie poza podlewaniem i nawożeniem nie wymagały żadnych innych zabiegów.
Nie zazdroszczę Ci tego zimnego klimatu, ale cóż i tam ktoś musi mieszkać. Padło m.in. na Ciebie, trudno.
Niezależnie od wszystkiego życzę Ci duuużo
Witaj, KaRo - owoce pigwowca wykorzystuję dwojako:
1. robię nalewkę,
2. przygotowuję syrop do herbaty.
Nalewkę robię 'na oko', tzn. owoce pozbawiam gniazd nasiennych, drobno kroję, wsypuję do dużego słoja i zalewam spiryt.... rozcieńczonym do 70%.
Odstawiam w ciemne miejsce na 6 tygodni. Po tym czasie zlewam, przygotowuję syrop z wody i cukru ( też na oko ), w zależności od tego, jak słodka ma ta nalewka powstać.
Syrop przygotowuję następująco: owoce pozbawiam gniazd nasiennych, siekam bardzo drobniutko i przesypuję cukrem kolejne warstwy owoców w słoikach półlitrowych. Na 1kg owoców przeznaczam 1,5 - 2 kg cukru, w zależności od stopnia dojrzałości owoców.
Gdy wytworzy się sok, mieszam i przekładam owoce z sokiem tak, by słoiki były pełne i do lodówki.
Można zawekować, ale szkoda mi witaminy C, która ginie pod wpływem wysokiej temperatury.