Asiu, a żebyś wiedziała, że woła.
Najgorzej, jak jest za ciężki, żebym go mogła wtaszczyć sama do bagażnika.
Płakać mi się wtedy chce.
Patrycjo to miłe.
Małgosiu u mnie też większość to polniaki,
ale czasami trafią się rarytasy.
W tamtym roku znalazłam porzucone w rowie płyty (te co na zdjęciu wyżej)
z rozbiórki, jakiegoś kominka albo elewacji (mają siatkę przyklejoną od spodu).
Płyty mają różną grubość, wielkość i kolor.
Na kilka razy je zwoziłam w bagażniku.
Uleńko skąd ja znam te powroty ze spacerów
Ale bryczki, to Ci zazdroszczę. Ja w bagażniku wożę, a jak nie ma dojazdu, jest kiepsko.
Płaskie też na ścieżki przydałyby mi się, kończą się stare zapasy.
Megi mam ciężki orzech do z gryzienia z M.
Ma rację, już i z tym nie wyrabiam, a jeszcze chcę dołożyć sobie roboty...