Witajcie Kochani.
Prawie cały tydzień siedziałam na wsi, to znaczy nie siedziałam, bo spędzałam czas nie zwykle pracowicie.
Posadziłam ponad 30 roślin.

Normalnie nałogowcem się stałam, strasznym nałogowcem.
Ale co zrobić, jak jest jeszcze tyle cudnych roślin, których nie mam, a te które rosną już w ogrodzie z lekka mi się opatrzyły.
Posadziłam nowe truskawki, ale najpracowitsze było wykopanie dwóch olbrzymich karp irysów syberyjskich, które już przestały kwitnąć. Dobrze, że dobra dusza zlitowała się nade mną, i pomogła, gdyż trzeba było odrąbywać po kawałku siekierą, szpadla wbić się nie udało. Trzy taczki wywiozłam na kompost, zostawiłam po dwa kawałki kłączy.
No i miejsce po wykopanym berberysie jednak na róże się nie nadaje, zostało dokładnie okryte spadającymi igłami sosen, jednym słowem za kwaśne pH. Idealne na azalie, ale one krótko kwitną, więc posadzę hortensję bukietową.
Małgosia-Margaret nie mam doświadczenia z omanem, dopiero jedną zimę przeżył, w dodatku nie pamiętam, że go tam posadziłam, ale w zapiskach napisane, że to oman Wielki, więc myślę, że dlatego ma duże liście.
Ewuniu miskanty marzną niestety, może nie wszystkie, gdyż dopiero z dwoma odmianami próbowałam i dałam sobie spokój, u mnie zimy bardzo mroźne.
Nie wiem, co z tymi zdjęciami się porobiło, córka z zięciem nie potrafili mi pomóc, może wnuczek będzie wiedział, ale był wcześniej na wycieczce. A swoich także nie odzyskałaś? Patrzyłam w Twoje poprzednie wątki, to tylko kilka się nie otworzyło.
Dorotko nowy Gościu witam serdecznie.

Pierwiosnki wyniosłe wyhodowałam z siewu, dlatego całe poletko powstało. Zawilce greckie są łatwe w uprawie i nie wymagające. Miałam także białe, które przepadły, myślę, że nie zmarzły, tylko może bulwki latem powysychały w moim piasku. Udało mi się jednak kupić nowe białe i mieszankę kolorów w B.
Przed sadzeniem trzeba kilka godzin namoczyć bulwki, gdyż są bardzo suche i mogły by się nie ukorzenić.
Jacku dzwonek nazywa się Serastro chyba, a kokorycz z tego rocznego sadzenia rośnie bardzo bujnie i ciągle kwitnie, wspaniała odmiana. W ubiegłym roku moja gaura także miała wielkie pędy pokładające się , w tym natomiast jest bardziej niska i zwarta, sądzę, że podłoże stało się bardziej ubogie w składniki pokarmowe, więc nie szaleje ze wzrostem .
Nie wiedziałam, że tylko nasiona zimowitów są trujące, sądziłam, że cała roślina, nawet nornice ich nie jedzą, a ślimaków na szczęście nie mam.
Jolu bardzo lubię w wolnych chwilach wpadać do Ogrodu Saskiego na spacer, jest tam, szczególnie po remoncie bardzo przyjemnie.
Jednak wnuczek nie pocieszony, bo od niedawna jest zakaz karmienia gołębi.
Moje gaura ostatnią zimę przeżyła, ale była łagodna, zobaczymy w tym roku.
Marysiu kładka przez Wisłę musi robić wrażenie, Kraków jest pięknym miastem, ale z 10 lat już nie byłam.
Mój ogród przybrał piękne barwy jesienne, ale wszędobylskie opadłe liście są wkurzające i bardzo psują estetykę.
Postanowiłam na raty nie grabić, tylko jak wszystkie opadną, a część zebrać kosiarką.
Mateusz jak będzie więcej kłódek, to już tam nie wejdę .
Małgosiu- Margo może Twoja gaura ma za bardzo żyzne podłoże, gdyż moja zaraz po posadzeniu także bardzo wybujała i wykładała się, na wiosnę jej zupełnie nie nawoź. To fakt, że jest bardzo zwiewna, a kwiatki niczym motylki, taki mają kształt .
Jesienne klimaty z mojego ogrodu dla miłych Gości .

ożanka leśna Crispa

kielichowiec przybrał złotą szatę

trzmielina cudnie się przebarwiła

winnik ma fajne ''porcelanowe'' kulki
