Jak dobrze, że pogoda sprzyja ogrodnikom

Wczoraj udało mi się trochę ogarnąć to jesienne szaleństwo...przesadzanie, sadzenie, porządkowanie...

Poprzedniej jesieni - ba, nawet jeszcze później- wydawało mi się, że wszystko już przesadziłam i ze w tym roku zostaną już tylko kosmetyczne poprawki. Nic bardziej mylnego

Rośliny znowu wędrują , a co ciekawsze - również część tych, które były przesadzane roku temu...no cóż, okazało się, że to nie były dobre dla nich miejsca...

No cóż - róże zostały przesadzone, trawy - zbyt gęsto posadzone jesienią - częściowo również, dwie hortensje też zmieniły miejsca (zostały jeszcze dwie), duży lilak Meyera powędrował na nowa miejscówkę, trochę drobnicy z doniczek poszło wreszcie do gruntu...Ale bynajmniej nie jest to wszystko, a nawet nie wiem, czy większa część

A dzisiaj dalej to samo - na szczęście mam jeszcze cały dzień dla siebie i ogrodu, a w dodatku mam pomoc - gościa, który pracuje w ogrodzie tak, jakby nie był gościem
To zabawna historia - od 2 dni goszczę młoda kobietę, którą poznałam przez wspólną znajomą; dziewczyna wyruszyła w maju do Santiago de Compostella (rzuciła pracę, wynajęła swoje mieszkanie); podróżuje na razie po Polsce, zatrzymując się u znajomych lub w całkiem przypadkowych miejscach, gdzie może liczyć na nocleg w zamian za pracę i wyżywienie, no i jakoś tak spontanicznie zaprosiłam ją na parę dni do siebie
Dziękuję,
Agusiu! Oj tak, jest co robić i w moim przypadku nawet nie mam złudzeń, że wszystko zdążę...

Ale próbować trzeba
Irminko, to prawda

Najgorsze właśnie te "schody"...a teraz głównie tym się właśnie zajmuję...
Aniu - dokładnie tak, trzy rabaty ponad plan

Z tym, że ja nie czekam na dostawę roślin, żeby je obsadzić, bo u mnie to rośliny w doniczkach lub na tymczasowych miejscach czekały na rabaty
Marzenko - już ja wiem, co piszę; w szaleństwie ogrodowym nikt Cię nie przegoni
A magiczny szpadelek kup koniecznie - to naprawdę genialne odkrycie! U mnie wprawdzie też perz - nie myśl sobie - ale nawet przy braku obrzeży (bo nie wszystkie moje rabaty je mają...reszta w planie) szpadelek bardzo się przydaje to korygowania linii rabat , kiedy brzegi trochę zarosną.
Wandeczko - no po tych przymrozkach i u mnie znowu nastała piękna jesień i niektóre róże rwą się do kwitnienia...chyba jednak nie zdążą...
Helenko ...przesadzanie - okazało się - wcale nie jest skromne

a M wczoraj już narzekał, ze bolą go mięśnie od kopania i kilofa - bo u mnie kopanie w nowym miejscu nieodmiennie wiąże się z koniecznością użycia tegoż narzędzia. Na razie dawkuję mu powoli ilość prac, żeby się nie zbiesił
Jolu, to dobry pomysł - ponumerowane zdjęcia 17 rabat

wraz z opisem, co i gdzie rośnie...to może nieźle zapełnić watek w długie - podobno - zimowe dni...Teraz rabaty niestety nie wyglądają zbyt widowiskowo, a już ich otoczenie, czyli tzw. trawnik - wręcz tragicznie

To tak żeby sprostować mylne wrażenie, że wszystko jest tak super...u mnie na razie idzie raczej w ilość, niż w jakość
