Bardzo się cieszę, że pomimo wiatrów i orkanów, deszczy i śniegów oraz wszystkich innych niedogodności niesionych przez zimę zaglądacie do mnie pozostawiając tak miłe komentarze

.
Zaplanowane zdjęcia wrzucę juterkiem, bo dziecię pod osłoną zimowego wieczoru zajumało mi baterie do aparatu...
Choinka, 21 wiek, a on nie wie że w domu mamy akumulatorki...tylko nienaładowane
Monisiu...ty się zastanawiasz nad dwoma doniczkami ...no tak...wszystko zależy od karnisza i jego mocowania...ale chyba nie montował Ci go byle paprok

, więc te marne dwie doniczki z paluszkiem w t.... powinien wytrzymać.
Wieszaj Kochana ile wlezie, to naprawdę cudowny sposób na rozmnożenie miejsca w domostwie na zielone ozdóbki.
Aniu sweety...daj proszę na pw namiary na te babkę od fuksji w naszej okolicy. Jakieś fuksje godne uwagi jeszcze przecież na balkonie zmieszczę

. Wnękę moją wymyślił architekt, dobre 100 lat temu, ja tylko korzystam z możliwości jakie daje...Mama powinna sie przestać pukać w głowę, z całym szacunkiem

. Istnieją przecież bardziej niebezpieczne
hobby 
niż Twoje ( nasze).
Anka 159...nie znam odpornych na wdzięk fuksji. Właśnie byłam u Ciebie...forma pienna i mnie się marzy

. Na zdjęciu w parze z heliotropem prezentuje się obłędnie. Kiedyś i ja się doczekam takiej wielgaśnej

, oczywiście jak zmuszę się do cierpliwości.
Iwonko...fuksje są klasyką, która sprawdza się zawsze i na każdym nienasłonecznionym cały dzień balkonie

. Choć pamiętam, że moja mama uprawiała fuksje w domu jako rośliny pokojowe, które niemiłosiernie bałaganiły opadającymi kwiatkami. Ale to były zupełnie inne odmiany niż te dzisiejsze wypasione

.
Żaluzje niestety muszą być

i kropka. Po drugiej stronie ulicy, rzut beretem jest liceum... nie narzekam jakoś bardzo na te żaluzje. To jest okno zachodnie, więc latem przydają się do cieniowania roślin, a zimą kiedy szybko zapada zmrok chronią przed wzrokiem licealistów.
Izo...planujesz po jednej sztuce fuksji z koloru....hm...czerwona, różowa, brzoskwiniowa, biała, fioletowa, łososiowa, ciemny róż, jasny róż, ciemny fiolet, jasny fiolet, jasny łosoś, jasna brzoskwinia, czerwona z białym środkiem, czerwona z różowym środkiem, czerwona z fioletowym środkiem... potem w odwrotnej kolejności, czyli biała z czerwonym środkiem itd... Moja Droga, nie żebym Cię za słówka łapała, ale tak nie dasz rady

, tym bardziej że jeszcze pelargonie Ci się marzą

. Trzymaj się w czasie zamawiania, będę sprawdzać jak Ci poszło
Madusiu...gratuluję eMka

. Mój to najpierw uznaje przedchętę , potem zachętę...

.
Aktualnie jestem na etapie przedyskutowywania drugiego karnisza, bo ten z powodu obciążenia może odpaść, więc mam
mnóstwo roboty 
.
Justynko...mówisz, że jak w lesie deszczowym

. No zaiste...jak pozamgławiam roślinki, a potem włączę nawilżacz i lampę doświetlającą to przy działającym kaloryferze w rzeczy samej mam las deszczowy

.
Dobrze, że moja kamienica nie jest podatna na grzybki...
Basiu...nie spodziewałam się, że u Ciebie braknie miejsca...przecież masz tak cudowną i wielką oranżerię...no chyba że to z innych praktycznych powodów

. Za mną łazi zabudowa jednego z dwóch balkonów....ale to zabytkowa kamienica, pewnie jakieś zgody trzeba...miałabym wtedy i ja swoją mini oranżerię, tyle że od wschodniej strony...zawsze to lepsze niż nic.
Arku...jesteś bardzo miły...oprawa dla fuksji robiona zabytkowym programem, ale łatwo i szybko się je wykonuje.
Fuksje są zawsze piękne, jeśli nie stoją na pełnym słońcu... a moje w czasie sadzenia dostały jeszcze sporo obornika, kwitły naprawdę obficie, wykrzywiając 100 cm doniczki... w tym roku posadzę każdą z osobna.