Maryniu u nas był wczoraj piękny dzień, pomimo, że trochę chłodno. Wybraliśmy się z wnuczkiem do Ogrodu Saskiego do wiewiórek.
M pracowicie wyłuskał torebkę orzechów, ale na trawniku było zatrzęsienie wszelkiego rodzaju żołędzi, orzechów laskowych i włoskich, także normalnie nas olały .
Moja biała gaura w ubiegłym roku także miała taki roztrzepany pokrój, miała mało pędów, dopiero w tym sezonie zagęściła się i zrobiła się bardziej zwarta i kompaktowa, może podobnie będzie z Twoją. Na zimę tylko była wyściółkowana korą, ale wiadomo, że zima była łagodna, z dużą ilością śniegu.
Małgosiu mój cytryniec przez trzy lata owocował, robiłam nalewkę, a w tym roku nie miał ani jednego owocka, może dlatego,że brak nawożenia, gdyż zazwyczaj krzewów nie nawożę, lub nie właściwe cięcie.
Muszę zgłębić tajniki na temat cięcia podane przez p. Marczyńskiego.
Cytryniec lubi próchniczną ziemię i półcień.
Aniu- przy tym różanym łuku przez kilka lat rosły dwie róże Dorothy Perkins, w czasie kwitnienia była wspaniała girlanda z kwiatów, ale któregoś roku dostały mączniaka rzekomego i plamistości, na które żadne opryski nie pomagały, także musiałam wykopać. Ostatnio posadziłam z jednej strony białą Iceberg, z drugiej Barock, ale ona nie powtarza kwitnienia.
Cytryniec posadzony jest przy pergoli, ale z boku tak wygląda, jak gdyby przy słupie.

Nie zawodna The Fairy ciągle kwitnie

owoce dławisza jeszcze do końca nie wybarwione

werbena patagońska z tegorocznego siewu zdążyła zakwitnąć

z Adasiem w Ogrodzie Saskim
