Witajcie!
Przyszedł synuś, przytargał swój laptop (pracuje w domu na służbowym), bym nie musiała wydawać kasy na nowy, jednak okazało się to niepotrzebne. Po dokładnym sprawdzeniu mojego laptopa i wykonaniu kilku, jego zdaniem:"
prostych operacji", stwierdził, że nie ma potrzeby zmieniać urządzenia. Tak więc spokojnie mogę korzystać ze swojego.
A co się działo? Otóż miałam taki problem, że na zmianę łączyłam się i rozłączałam z internetem.Krótki tekst niekiedy zdążyłam wysłać, zanim mnie rozłączyło, ale nie zawsze i bywało tak, że kilka razy pisałam to samo, by za którymś razem zdążyć.
Strasznie mnie to denerwowało, toteż nie odważyłam się napisać dłuższego tekstu, by go nie wcięło.
Działka w zimnej późnojesiennej szacie, choć jeszcze lato w kalendarzu. Wprawdzie dni były słoneczne, ale zimne i wietrzne.
W tej sytuacji wzięłam się za porządkowanie rabat w celu stopniowego przygotowania ich do zimy.
Pobawiłam się też w sadzenie tulipanów do doniczek, co zajęło mi bardzo dużo czasu, przesadziłam lilie drzewiaste, wyrzuciłam na kompost dwa olbrzymie kosmosy, które zasłaniały światło innym roślinkom, systematycznie zbierałam nasiona zarówno kwiatów i warzyw, usuwałam chwasty, którym ani susza, ani zimnica nie przeszkadzają. Krótko mówiąc, w minionym tygodniu nie miałam czasu na leniuchowanie, zresztą pogoda bardziej zachęcała do ruchu niż bezczynności.
Beatko - malinki dobra rzecz.Nie tylko pyszne prosto z krzaczka, ale też w postaci soczku czy mojej ulubionej naleweczki.
Na hibiskusy bylinowe zachorowałam ostatnio nieuleczalnie

i już znalazłam szkółkę ze stosunkowo tanimi sadzonkami. Jeszcze nie zakupiłam, ale jestem coraz bliższa decyzji.
Datura, choć z przykrością muszę stwierdzić, nie jest moja. Ona zdobi skwer przed świetlicą działkową.
Kibicowałam z całego serca, a siatkarze i tak nie dali rady zdobyć złota, choć drugie miejsce na świecie wcale nie jest złe, tylko żal utraconego mistrzostwa.
Pozdrawiam wzajemnie.
Takie piękne dalie zdobią okolice mojego kompostownika. Niestety, nie moje one, tylko sąsiadki, która w takim nieciekawym, najbardziej zaniedbanym kącie ogrodu je wsadziła. Sama nie ma ich w zasięgu wzroku, za to ja zdecydowanie tak.
Halszko - jesteś zbyt łaskawa dla moich kwiatuszków, które nisko kłaniają się w podzięce.

Gołąbkom też zrobiło się miło.
Ja przeciwnie, ścinałam przekwitające kwiatostany wszystkim rudbekiom. One długo kwitną, zatem spokojnie jeszcze zdążyłam ściąć główki nasienne.
Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie.
Twoje - moje chryzantemki bardzo się starają.
Martusiu - no, tak! Jeszcze liście, chwasty, kota ...
Siatkarze...

Mimo wszystko czuję niedosyt.
Z moimi trójsklepkami też coś złego się zadziało. Jedna zniknęła całkowicie, dwie pozostałe są w znacznie gorszej kondycji niż przed rokiem
Datury rzeczywiście rozsiewają swoją słodką woń na dużej przestrzeni. Dawniej były własnością jednej działkowiczki, jednak coraz większe ich rozmiary zmusiły ją do oddania na rzecz całego Rodos. Nie ma możliwości do zimowego przechowywania takich kolosów.
Pozdrawiam cieplutko.

Świecznica sercolistna w swojej jesiennej krasie.

Werbena patagońska wybujała niemal na dwa metry w górę.
Soniu - to jest jednocześnie jedyna dalia, której bulwy udało mi się przezimować. Też bardzo mi się podoba.
Tulipany siedzą w doniczkach i czekają na wsadzenie do ziemi. Sama jestem bardzo ciekawa, jak sobie poradzą i czy wiosną zachwycą, czy rozczarują.
Uwielbiam literaturę nasyconą regionalizmami językowymi, oczywiście po namiętnie ostatnio czytanych thrillerach czy kryminałach.
Dziękuję pięknie za wszystkie dobre słowa oraz życzenia i pozdrawiam serdecznie.
Zakwitły spóźnione
lelijki. Musiałam je podwiązać, bo mają niesamowicie delikatne łodyżki.
Wandziu - przyznam się, że ostatnio zapadłam na raczej nieuleczalną chorobę posiadania większej ilości hibiskusów bylinowych.

Już nawet znalazłam szkółkę, gdzie stosunkowo tanio można je zakupić.
Przed zimą usypuję wysoki kopczyk z kompostu i kory wokół rośliny i to wystarczy. Jednak przy zakupie sprawdzam mrozoodporność, ponieważ są takie hibiskusy, które znoszą temperaturę do -30 stopni, ale są i takie, które w temperaturze poniżej -15 stopni nie przeżyją zimy.

Ostatni kwiat różowego.

Ketmie syryjskie też ładnie kwitną, ale znacznie mniejszymi kwiatuszkami.
Maryniu - kochana jesteś.
Bardzo dziękuję za miłe słowa i cieplutko pozdrawiam.
'Papageno' i w powtórce ma więcej różu niż bieli.
Aniu - o nawożenie muszę zapytać sąsiadkę, która te datury wyhodowała.
Niestety, zimnica dziesiątkuje kwiatki

, a ja dziesiątkuję rośliny na rabatach, przygotowując je powoli do zimowego odpoczynku.
U mnie trochę popadało nocami, jednak ziemia namoczona zaledwie na kilka centymetrów. Dzisiaj ładnie pada, to może już nie będzie trzeba podlewać.
Teraz gołębie nie przeszkadzają, one są
szkudnikami wiosną, gdy wyciągają z podłoża młodziutkie sieweczki.
Dziękuję i wzajemnie serdecznie pozdrawiam.

Ulubionym przysmakiem małżowych gołąbków są kwiatuszki smagliczki nadmorskiej.

Ogromnie lubią też listeczki portulaki, ale na szczęście tylko młodziutkie.
Kasiu kania - To jest róża 'Novalis', a kolor czy raczej odcień jej kwiatków jest uzależniony od światła i pory dnia. Częściej przybierają barwę różu niż lawendy. Jest wyjątkowo odporna na choroby, jednak niesamowicie wrażliwa na deszcz. Po każdym deszczu jej kwiatki zwisają smętnie i nie wygląda wtedy ładnie.
Niestety, domek działkowy nie jest ocieplony, co uniemożliwia noclegi przy tak niskich temperaturach. Nawet jakiś dobry grzejnik nie byłby w stanie nagrzać na dłużej niż kilkanaście minut. W tej sytuacji nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czkać następnego lata.
'Novalis' wspaniale się rozrosła i ma teraz najwięcej kwiatów. Niestety, właśnie leje się na nie deszcz, po którym nie będzie już tak ładna.
Ewuniu jolifleur - na krótko wpadałam, gdzie mogłam i zostawiałam ślad swojego pobytu, jeśli komputer mi na to pozwolił, ale ciężko było.
'Speelwark' też powtarza dużą ilością kwiecia.
Danusiu - jakże się cieszę, że jesteś!
Martwiłam się, że zachorowałaś na covida po szczepieniu. Tak nagle zniknęłaś z forum.
Różowy hibiskus już przekwitł, biały dopiero zaczął, ale młodziutki ma niewiele pąków.
Moje pomidory różnie owocowały. Część zachorowała na zarazę ziemniaczaną i nadawały się jedynie do spalenia, ale pozostałe wydały dużo owoców. Jeszcze dojrzewają w tunelu, chociaż coraz wolniej i słabiej. Muszę je zerwać i zabezpieczyć w kartonach, by doszły, choć nie będą już takie smaczne jak z pola.
U mnie deszcz leje się z nieba dzisiaj, a zimnica towarzyszy mi od kilku już dni.
Pozdrawiam cieplutko.
Śliczna rożyczka. Niestety NN.
