Małgosiu, sama nie wiem jak upchałam te 20 lilii

Obawiam się, że nie wszystkie w tym roku zakwitną, chyba zbyt długo przetrzymałam je w domu. Muszę latem policzyć ile ich mam, chociaż na pewno nie jest to ilość zawrotna. Pamiętałam, że Krasawicą ktoś się zachwycał i bardzo ją polecał, dlatego od razu włożyłam ją do koszyka. Ciekawe po ilu latach zakwitnie i sprawi, że będę się upajać jej zapachem
Danusiu, lilie zupełnie nie przeszkadzają w robieniu kopczyków, ani później w ich usuwaniu. Róże są sadzone w pewnych odległościach od siebie, wystarczająco dużych, żeby zmieściły się jeszcze cebule. Wiosną, kiedy rozgarnie się kopce, lilie jeszcze są pod ziemią i również nie ma obawy, że je zdepczę
Psizęby po przesadzeniu, również mi nie kwitły, jeden albo nawet dwa sezony. Natomiast nie wiem jak postępować z różowym, ciągle są same liście
W tym roku jedzenie w Starym Polu było pod zdechłym psem. Obiecaliśmy sobie, że więcej nie będziemy tam jeść. Nie dość, że strasznie drogo, to jeszcze szaszłyk, który zamówiłam był niedopieczony.
Jadziu, trójlist ma być różowy. Ma już pąka, tak więc będę mogła się już o tym przekonać już niedługo

Ten wcześniejszy ma piękne liście, dużo ciemniejsze, z bordowym deseniem. Zrobię, jak mówisz

Zostawię im trochę miejsca na figle, może się domyślą i będą się siać na potęgę. Z tego, co widziałam, to Twój już zechciał. Może potomstwo niezbyt liczne, ale już jest.
Florek, tym razem, to eM się tak pięknie popisał

Hortensje bukietowe to moja ogromna miłość

i duma. A miłość trzeba pielęgnować. Jednak ogrodowe, to już zupełnie inna bajka. Ale spróbujemy sprostać zadaniu.
Na szczęście, to osiedlowa uliczka. Ale i tu zdarzają się rajdowcy

Na szczęście, przeszły na drugą stronę bez przeszkód.
Ewelinko, szachownicę ustawicznie wykopuję przy pieleniu

w Ubiegłym roku zrobiłam z niż wreszcie porządek, wykopałam wszystkie oddzieliłam większe cebulki i te posadziłam. Pozostałe zamieszkały w innych ogródkach.
Kaczor bardzo pilnował swojej wybranki, po prostu nie spuszczał z niej oczu. Ale to sprawiło, że na pewno się nie rozejrzał przed wkroczeniem na jezdnię

Na szczęście ruch o tej porze był niewielki i cało przeszły na drugą stronę.
Bea, je żeli widzisz tam szparaga, to na pewno będzie to kokoryczka
Marto, aparat mam prawie zawsze pod ręką i czasami uda się uchwycić coś niespodziewanego. Na działce jest gorzej, bo nie położę go na ziemi. Zazwyczaj jest w domku albo na stoliku i wtedy dopiero widać jak bardzo chwila jest ulotna

Moment i już znika.
Niestety i u mnie zaległości przybywa. ciągle jest zimno i nie mam jak pojechać na działkę. Może wreszcie jutro mi się uda. Mam trochę roślin do posadzenia i pielenie. Na szczęście działka nie jest duża, to na pewno w końcu to ogarnę. U Ciebie przedstawia się to dużo gorzej, obrobić taki areał nie jest łatwo. może jednak w końcu pogoda się ustabilizuje, chociaż patrząc na prognozy długoterminowe, to nie przedstawia to się zbyt różowo. Przynajmniej dla mojego regionu
Gosiu, na szczęście eM zbytnio się nie broni przed takimi eskapadami. Od czasu do czasu mogę na niego liczyć. I nawet namawia mnie na zakupy

Zamek w kieszonce co prawda ma, ale co nieco udaje mi się wyciągnąć
Elu, ładnym krzaczorem to on dopiero będzie

Ale ja już zadbam, żeby nie zajęło mu to zbyt dużo czasu. Wiedziałam, że to cenny nabytek, dlatego od razu przytuliłam go do

Dzisiaj jeszcze było zimno i rano padało, ale podobno jutro ma być lepiej. Jak to się sprawdzi, to jutro jadę na działkę
Ewo, lilie sadzone w poprzednich latach już wszystkie są na wierzchu

Tegoroczne oczywiście jeszcze siedzą pod ziemią. Niby wszystko rośnie, ale bardzo niemrawo. Ale nie ma się co dziwić, ciągle jest zimno jak w marcu, to rośliny głupieją. Pszczoły niestety też nie latają
Agnieszko, no przecież, że krzyżówka

A na lilalka może jeszcze zapoluj? One były w Biedronce w tym roku. Może jeszcze gdzieś go dorwiesz
Dzisiaj jestem po nocnym dyżurze. W dzień jakoś nie udało mi się przespać i już oczy same mi się kleją. Może jeszcze troszkę się rozbudzę, ale na razie mówię: dobranoc
