Sylwia, bardzo dobrze zrobiłaś, że przyniosłaś tę fuksję do domu, zresztą sama widzisz, że puściła już nowe zielone pączki. Teraz po przesadzeniu może będzie musiała się ukorzenić i ten rozwój pączków się zastopuje, ale jak sprawdzałam w kalendarzu, to moje fuksje w dwa tygodnie po przesadzeniu mają już mnóstwo nowych listów i małych pędów.
Ogródek to nie jest mój, tylko sąsiadki, ja się zadowalam sporym balkonem.
Najbardziej się cieszę, że ta nowa, którą dostałam gratis jesienią na targu ( śliczna, pełna biało-różowa) tez zaczęła wypuszczać maleńkie listki, bo gorzej przezimowała, a ja jakoś bezmyślnie za mocno ją przycięłam

i przez kilka dni bałam się, ze zostanę z jedną maleńką tegoroczną sadzonką, ale na szczęście odbiła z dwóch zdrewniałych badyli bez niczego. Uff.

Widzę jednak, ze ta odmiana jest trudniejsza niż pełna fuksja różowo-fioletowa od sąsiadki, bo sadzonki mi padły przez zimę, a pobierane może z tydzień wcześniej sadzonki z drugiej fuksji wszystkie przetrwały. Postaram się w tym roku o przynajmniej dwie trzy porządne sadzonki, bo jedna sztuka to dla mnie za duży stres, że coś się jej stanie.
APe, jak mąż mi założy ogrzewanie w przedpokoju, a ma takie plany, to będzie nam miło i ciepło, ale co ja zrobię wtedy z kwiatami, to nie mam pojęcia.
Ja już prawie zakończyłam wiosenne porządki z kwiatami, został mi tylko fikus pumila, ale jemu muszę sprawić ładną doniczkę, bo to mój pupilek.

W ogóle zauważyłam, ze mam całe mnóstwo maleńkich przemysłowych doniczek, a z takimi, do których można przesadzać kwiatki, jest już znacznie gorzej. Ewidentnie brakuje mi doniczek w rozmiarze powyżej 12.

W przyszłym roku będę musiała wczesną wiosną zrobic chyba jakiś spis, jakie doniczki kupić, bo będzie kiszka.

Wczoraj będąc w tesco kupiłam sobie już 4 fajne doniczki na balkon, takie, których podstawki można wczepić w doniczkę. Były w promocji: doniczka po 1,49 zł, a podstawek 0,89 zł, więc żal byłoby nie wziąć.
