Wróciłam z podlewania...

Nadal nic się nie dzieje, czyli deszczu brak.
Marysiu - Mam nadzieję, że nawałnica nie zrobiła dużych szkód. I taka to sprawiedliwość. Ja zaczynam się obawiać o stan wód, bo studnia też ma dno, a południe Polski narzeka na nadmiar wody. Klimat taki.
Dorotko - Masz taki raj na ziemi, że wcale się nie dziwię ilości naładowanych akumulatorów. A ja prawie bym była w Wawie, bo S miał biegać, ale zostaliśmy zaproszeni w tym samym terminie na 50- tkę do kumpla...więc musimy iść.

Raz tylko ukończenie pół wieku się świętuje.
Monia - Zapraszam na słoneczniki...i nie tylko

A to pole nie moje. Nawet nie wiem czyje.Sąsiadujemy ze sobą. Pole, łąka i długo długo nic.
Aga - Bo byś tak chciała od razu wszystko cacy, żeby było. Trzeba się troszkę pomęczyć

A pieseczki już powoli mają właścicieli, trzy z nich są zaklepane. Jakoś tak dziwnie mi się zaczyna robić.
Paulinko - Ja też z malw zrezygnuję, są gołe, bez liści tylko te piękne kwiaty zostały. Szkoda, bo to piękne kwiaty, ale chorowite strasznie. Czyli niestety nie u mnie, bo ja chem
Ewa - Witaj u mnie. Dziękuję za uznanie i miłe słowa.
Nowe kwiatki w ogrodzie. Zaczynają cynie
i zaczyna Ppageno, długo czekałam na kwitnięcie
Fresia. Jest u mnie pierwszy rok, ale już bardzo przypadła mi do gustu.Zdrowa, fajny układ płatków, pięknie pachnie.
I tak ogólnie na letni ogród umęczony upałami. Nawet chwasty jakby wolniej rosły, a ja nie mam nawet siły i chęci do ich usuwania.
i z tego nieba szans nie widzę na podlewanko
