Oj tak, kiedy czuć pierwsze podmuchy wiosny, człowiek jest tak złakniony tego powietrza, tych widoków i pracy ogródkowej, że najchętniej wziąłby sobie wolne i zrobił dłuższe wakacje, gdyż właśnie w tym okresie najbardziej odczuwam złość i bezsilność, bo chcę czy nie chcę muszę jechać do pracy, co tu dużo mówić tylko i wyłącznie ze względów finansowych. Nie wiem czy to dojrzałość czy przewartościowanie celów, czy też poniekąd charakter człowieka, ponieważ ja nigdy nie czułam potrzeby realizowania się w pracy, nigdy też nie przynosiła mi specjalnie satysfakcji, a od jakiegoś czasu, to taka nerwówa, że szkoda gadać, a tu jeszcze tyle lat do końca

. Aniu wiosna u Ciebie na całego, pocieszam się, że i ja za chwilkę ujrzę kwiatuszki krokusów, wczoraj było u nas bardzo ciepło, słońce koło południa grzało dosłownie jak latem. No zobacz, a ja myślałam, że moja zimująca krokosmia to przypadek, z tego względu, że ją zawsze wykopuję, widocznie kiedyś została jakaś cebulka i od tego czasu w tym miejscu, co roku jest jej troszkę więcej, mam trzy kolory i nie jestem wstanie ich rozróżnić, ale chyba w tym roku jedną kępke zostawię eksperymentalnie. Fakt psiaki to kochane mądrale, a jaki słodziak z niego na tym zdjęciu, gdzie udaje, że to nie on
