Witam
Dzisiaj zaświeciło nam słońce i mróz odpuszcza.
Wkurzają mnie ptaki. Przylatują na wyżerkę ale do zdjęć pozować nie chcą.
A zza firanki niewiele widać.
Kot łazi po domu, z nudów miauczy i zawraca głowę, że niby głodny.
Jak podsuwam miseczkę , odchodzi . I tak w kółko.
Do ogrodu na śnieg wyjść nie chce. Zupełnie, jakby chciała, żeby jej ten ogród odśnieżyć.
Maju 
tak pomału zbiera się nas coraz to większa gromadka tu na Pomorzu.
To mnie bardzo cieszy, bo gdy zaczęłam zaglądać na forum nie wyglądało, ze nas jest dużo.
Przyjemnie wiedzieć, że masz w pobliżu bratnie dusze.
Boule de Neige może i jest piękna ale u mnie dość kapryśna.
Po posadzeniu ledwo przeżyła . Tym bardziej mnie ucieszyło to jej bujne kwitnienie. Niestety do powtórzenia nie doszło, a chyba powinno. Dopadła ją jakaś choroba grzybowa i zamarł jej znowu jeden pęd. Pierwszy raz zdarzyło się jej to właśnie po posadzeniu.Zadbam o nią jeszcze przez ten nadchodzący sezon i zobaczę, czy warto ją zachować.
U mnie tektura falista nie sprawdziła się wszędzie. Tam, gdzie padał na nią deszcz i szarpał ją wiatr zostały po niej strzępy.
Zachowała się tam, gdzie wietrzysko miało utrudniony dostęp i specjalnie deszcz nie docierał.
Justynko 
O tej róży pisałam w odpowiedzi do Majki. Ale może u Ciebie warunki będą jej bardziej odpowiadać.
Kasiu 
To chyba Ty właśnie nazwałaś mi te piwonię.

Festivę też mam i wyraźnie różnią się od siebie.
Moja Muscosa dorosła
tak na oko do 2 metrów. Wyobrażam sobie, jaka będzie Twoja na tej Twojej glebie,
kiedy urośnie.
Ewcia 
trudno mi nazywać różę ze zdjęcia, kiedy na żywo takiej nie widziałam i nie mam takiej w ogrodzie.
Wiem tylko, że jest wiele podobnych róż.
Marysiu 
Jak widzisz , tak wygląda odpoczywanie kobiet w domu podczas wolnego.
Siewki pochodzą z moich martagonek.
Ewcia 
takie dwukolorowe są pąki tej róży a po rozkwitnięciu gdzieś ten dodatkowy kolor znika.
Moje parapetowe
Siewki z własnych liliowców
Hipeastrum.
