No jestem, właśnie wgrałam trochę zdjęć, ale czy to was nie znudzi

?
Zanim relacja, to chcę serdecznie przywitać dawno nie widzianą
Ewunię
Agunia udało się zdziałać tyle ile było na dziś zaplanowane. Oczywiście ja to chciałabym, aby jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki stał się cud i wszystko już było gotowe. Ale nie am tak łatwo

. Najpierw praca, potem satysfakcja.
A przy okazji obiecane zdjęcia jałowca po podcięciu dla
Agi
A teraz relacja z dnia pierwszego:
Poranek okazał się mglisty i nic nie zapowiadało, że cokolwiek zrobimy. Sceneria jak z mrocznego horroru
Panowie jednak przyjechali i muszę wam powiedzieć, że jestem pełna podziwu dla ich wysiłku. Nie uciekli po pierwszej ulewie w południe, dzielnie przeczekali i zabrali się dalej za pracę. Na początek oczyścili z chwastów miejsce pracy i wykosili gustowna ścieżkę. Nie ma kształtu klepsydry (
Aga 
), ale na początek może być
Zbijanie i rozmieszczanie magicznych skrzynek (nie pytajcie mnie o techniczne szczegóły), które zostaną wkopane w sześć kątów podstawy altany.
Następnie magiczne skrzynki napełniono cementem, a w celu ochrony przed deszczem zostały przykryte gustownymi pelerynkami
Ścieżka do altany
i w drugą stronę
Część belek:
Na dziś juz po robocie
Teraz beton potrzebuje kilu dni żeby się związać, potem działamy dalej. W międzyczasie altanka będzie malowana w warsztacie.
Niby niewiele, ale jestem naładowana emocjami.