To z tym Toffikiem-naprawdę dobre
W sumie moje yoreczki też potrafią myszkę złapać na podwórku

a i bywa,że od kotów(tych większych) potrafią uciekać(choć chwile wcześniej same je goniły)
Szybka

ta Twoja metamorfoza ogrodu(pewnie gdyby nie Ci pomocnicy...

).
Bardzo mi się podoba.Mamy podobną wielkość ogrodu.Jednak Twój tętni życiem,jest wesoły i kolorowy.Powoli walczę o "odtrawienie" z moim "M" i w tym roku również nabierze trochę swieżości i koloru.
Co do pogody-następny tydzień podobny do tego ale potem w końcu poprawa pogody i można będzie ruszyć do ogrodu(u mnie jeszcze sporo śniegu leży

) ;:2
A o córkę się nie martw.Ja wyszłam za mąż jak miałam 20 lat(nie z musu

) i dopiero niedawno dostałam bakcyla jeśli chodzi o ogród.Na wszystko przyjdzie czas a teraz dziewczyna niech się wyszaleje(póki nie ma dzieci).