Hmmm, Moni.
Na Muratorze od lat gadam, żeby w zimnej glinie sadzić wiosną.
A sama...

sadzę wtedy , gdy mam palme zakupową.
W efekcie, kolejny ( na razie drugi raz), powtórzyła się ta sama sytuacja.
Jesienne sadzenia- WYMARZAJA U NAS.
I jeśli będziemy się tego trzymały, to wiosenne zakupy uradują nas na długie lata.
Powtórzę u Ciebie- jestem zaszokowana, że angielki są aż tak odporne na zimno.
Zobacz, Graham Thomas, który był pod lawiną śniegowo-lodową,
bez powietrza, bez wody - dokładnie w zamrażarce! - jest w połowie zielony!!!
Qurczę, to nie wyobrażalen.
Przecież żadna żywa komórka wypełniona woda, nie jest w stanie obudzić się po zamrożeniu.
Woda rozrywa błony komórkowe.
Na razie, cieszę się, że wiosna idzie i czekam, jak zmieni się kolor łodyg za kilka dni.
jeśli są uszkodzenia wewnątrztkankowe, to właśnie ocieplenie,
pokaże je burych w kolorach śmierci.
Teraz żałuje, że nie wzięlam jeszcze Rosarium Uetersen piennej.
Ta, to prawdziwa Eskimoska !