Uśmiałam się z Was dziewczyny
Karpa w Twojej dłoni to wzorcowy model jaki powinien być sprzedawany w sklepie. Aż miło popatrzeć, bo wiadomo że z tego będzie konkret. Ja jak wspomniałam swoje Cleopatry kupiłam tak malutkie, że w pojemniku po serze się zmieściły. Miały jakieś góra 10 cm. A przekopałam wszystkie woreczki na półce i wybrałam niby te największe

. Trochę miałam obawy czy coś z nich wyrośnie, po tygodniu z ciekawości pogmerałam w ziemi,by zobaczyć czy wykazują jakieś oznaki życia- wszystkie trzy pokazały swoje kły:). Myślę żebyś nie zrażała się swoim maleństwem, jak ma oczko, to sobie poradzi, to nic że malutka.
Nie znam się zbyt dobrze na kannach, bo choć trzeci rok uprawiam jakoś mało uwagi im poświęcam (z założenia że radzą sobie same)
Ale miałam podobny przypadek w ubiegłym roku, kupiłam kłącze które zaczynało przygniwać, odcięłam chore miejsce i zostawiłam na gazecie w ciepłym miejscu aby się obsuszylo. Niczym nie leczyłam. Po tygodniu trochę suche się zrobilo ale wycieków nie było. Wsadziłam do ziemi i delikatnie zraszałam wodą brzegi doniczki. Karpa się przyjęła i pięknie kwitła. Nie wiem czy to kwestia szczęścia, że się nie zmarnowała
Ula obejrzałam sobie Twój wątek od początku i bardzo mi wpadła w oko Twoja Titoma - ona ma naprawdę taki żarówkowy kolor pomarańczu? Trudna jest w uprawie? Widzę że lubisz to co ja- celozje moje kochane, kosmos cudny i kanny. Ale zapytam o dziwczaka tego w ciapki, mam kilka kolorów, ale ciapkowy pierwszy raz widzę- śliczny jest:). Gdybyś jesienią zbierała nasionka to ja bardzo chętnie kupię lub wymienie się z Tobą - może Coś Ci się i u mnie spodoba:)