Marysiu Oj wiem,że się sieją

(mam je wszędzie). To dzielne kwiatki i rosną nawet w cieniu, choć nie tak intensywnie. Pierwsze - pastelowe - mam dzięki mamusi, która wysiała je kilkanaście lat temu. Z czasem zebrałam z samosiewek sporo pastelowych kolorków. Zachciało mi się jednak pełnych i ciemniejszych i tu zaczęły się problemy, bo są bardziej żywotne od "pastelków", a mnie się mniej podobają.
A konewkę dostałam już używaną od znajomych. Służyła mi kolejne sezony, aż raz została zapomniana na zimę... Szkoda mi jej było, więc gdy już odstała swoje, napełniłam pewnej wiosny ziemią i wcisnęłam do niej begonię. W kolejnym roku odkryłam, że jest już zajęta przez orlika i tak zostało.
Aneczko! Bardzo chętnie! Miałam jednego, bo dostałam od koleżanki, ale nie widzę w tym roku nawet śladu po nim.
Lucynko! Spokojnie! Ja też popełniłam sporo takich pomyłek!

A z migdałka jestem bardzo zadowolona. Czasem po kwitnieniu mocno choruje, ale obcinam go i daje radę w kolejnym roku! Mam go już dobrych kilka lat i cieszę się, bo to jedyna roślinka na pniu, która przeżyła u mnie w ogródku tyle lat.
Wczoraj pojechałam do Płocka, ale znów zmogła mnie choroba i dopiero teraz wstaję. Idę wypić dużą kawkę i do ogrodu...
Clemki czekają...nadal w tunelu...
A już kwitną: Oto moja Królowa Śniegu - zdjęcia z piątku...
