Krzyśku - mnie do czasu też podobał się ten bluszczyk kurdybanek.
Haneczko - to tylko złudzenie, kropla ujarzmionej zieleni w morzu perzu i
innych chwastów.
Rośliny posadzone są wokół holenderskiego domku i na warzywniaku, który
w zasadzie zrobił się szkółką czy też przechowalnią roślin (o rany! czego tam nie ma...
Na szczęście mąż się zlitował i dał mi czas na eksmisję na jesień lub wiosnę i teraz zastanawiam się,
kiedy najlepiej to zrobić - ale chyba wiosną).
A dąbrówka - posadzona wokół sumaka, totalnie zarosła trawą. Za mała - nie podskoczy
chwaściorom.

Ale i tak tam kwitnie.
Ewuniu - dziękuję za miłe słowa. A znając życie prędzej czy później na pewno pochwalisz
się swoją mahonią.
Chatte - no takich "skarbów", o których piszesz, też miałam na kopy!
Już nawet nie chce mi się pisać, czym "ocieplony" był strop i różne zakamarki w domu.
Izuniu - no nie wszystko mi tak pięknie i bujnie rośnie, nie wszystko ...
Dla ciekawej
Kurcze - zmieniły się warunki wiązowi (ma mniej wody a więcej słońca) i marnieje mi
Lisko - dąbrówka na pewno tak Ci się rozrośnie!
A mahonia mam nadzieję odbije.
Beatko - spójrz na zdjęcia, to będziesz miała odpowiedź.

Bylinki rzeczywiście bardzo wdzięczne.
Moniko - bez musiał zabezpieczyć mąż, bo to już była ciężka robota z tym żwirem.
Bishopciu - toż to dobre duszki, które opiekują się moimi roślinami i dlatego tak ładnie rosną.
Smoczyco i Grażynko - Na razie mury za bardzo się nie pną do góry, bo jest robiony drenaż,
jako że mokro pod spodem
Bez niestety zdziesiątkowany przez budowę

a i mój żołądek okazuje się nie toleruje kwasku.
Szkoda, bo syropek pięknie pachniał.
Zapomniałam wstawić zdjęcie - maczek, który poczta jesienią zmaltretowała, nie tylko przeżył
ale i będzie kwitł!
